Okres: 5 [18]
lipca - 19 lipca [1 sierpnia] 1915 r.
Tłumaczenie i
opracowanie:
Александр Пекус,
Jacek Czaplicki,
Małgorzata
Karczewska
Kontynuacja wątku: link
5
[18] lipca 1915 r.
Noc upłynęła spokojnie i nie doszło do żadnych walk z
wrogiem. Zwiadowcy pełnili służbę rozpoznawczą przez całą noc, nie tracąc
kontaktu z wrogiem. W ciągu dnia również było prowadzone rozpoznanie, zarówno z
naszej strony, jak i ze strony wroga.
Artyleria nieprzyjaciela oddała kilka strzałów na wsie
Grabnik, Olszewka i Przystań.
Nasze baterie również prowadziły ostrzał.
Wysłano dwóch oficerów, których zadaniem było zbadanie
dróg prowadzących na tyły, na wypadek wycofania się pułku oraz pułkowych
baterii w celu przejścia na zaplanowane pozycje za Narwią.
Rozkaz dla 39.
Pułku Strzelców Syberyjskich:
Pozycja
„Zanarewska” - dyslokacja:
1) 39. Pułk Strzelców
Syberyjskich od linii rozgraniczenia Ostrołęka - Ławy wyłącznie do linii
wschodni skraj jeziora Łaskarskiego
- północny skraj Kamianki włącznie;
2) 38. Pułk Strzelców
Syberyjskich od linii wyżej wymienionej do linii Modzele - Rębisze wyłącznie;
3) 37. Pułk Strzelców
Syberyjskich od linii wyżej wymienionej do linii Chełsty - Grodzisk włącznie;
4) Rezerwa:
39. Pułk - kompania pod Pomianem, trzy
kompanie pod Korczakami;
38. Pułk - dwie kompanie przy napisie
„Каменка” [Kamianka] , dwie kompanie przy literze „и” napisu „Липянка”[Lipianka];
37. Pułk - batalion pod wsią Kruszewo;
5) Sztab dywizji –
Gierwaty. Parki sprzętowe – w lasach na północ od Borawego i Żabina; jednostki
opatrunkowe - Damięty; lazarety – Chruśnice i Skarżyn; tabory drugiego rzutu:
39. Pułku - Zapieczne, 38. Pułku - Tomasze, 37. Pułku - Grodzisk; tabory
dywizji - Damiany i Malinowo.
Szczegóły wycofania się:
a) siły główne mają rozpocząć
odwrót o godzinie 22:00:
39. Pułku w kierunku mostu na Łęczysku,
38. Pułku w kierunku mostu w Dzbeninie, promu i brodów pod Kordowem i Nożewem,
37. Pułku w kierunku brodów pod wsiami Modzele i Ogony, 34. Pułku po
przeprawieniu się 37. Pułku w kierunku brodów pod Żeraniem i Kamianką;
artyleria i tabory 37. Pułku w kierunku mostu w Dzbeninie;
b) oddziały tylnej straży
rozpocząć odwrót o godzinie 1:00 w nocy – oddziały 39., 38. i 34. Pułku udają się
za swoimi siłami głównymi; 37. Pułku w kierunku mostu w Dzbeninie i brodu pod
Kordowem;
c) 39. Pułk wystawić
jeden batalion na przyczółku na rzece Omulew frontem w kierunku Kordowa.
Batalion ten będzie można wycofywać dopiero po przejściu wszystkich oddziałów
tylnej straży.
Przed każdym mostem pozostawić pluton
piechoty, aż do całkowitego zniszczenia mostów przez saperów, po czym plutony
przeprawią się na drugą stronę;
d) Na każdym moście ma
znajdować się oficer saperów.
Meldunki składać o godzinie 5:30, 9:00,
14:30 i 21:00.
Ściśle przestrzegać rozkazów.
5
lipca 1915. Nr 1733.
Pułkownik
Appelgren,
szef
sztabu 10. Dywizji Strzelców Syberyjskich.
Punktualnie o godzinie 22:00 główne siły 39. Pułku
Strzelców Syberyjskich wraz z przydzieloną artylerią ruszyły drogą ze wsi
Białobrzeg Dalszy do folwarku Omulew. Na miejscu, zgodnie z rozkazem,
pozostawiono punkt obserwacyjny.
 |
|
Ostrołęka tuż przed podejście wojsk niemieckich. Źródło
- Muzeum Etnograficzne w msc. Kretynga na Litwie. Zdjęcia wykonał lotnik: Otto
Liessmann
|
6
[19] lipca 1915 r.
O godzinie 2:00 straż tylna (I. Batalion) pod
dowództwem podpułkownika Liaszczyka zajęła wskazaną mu linię
pozycji przedmostowych. Główne siły pułku przeprawiły się na lewy brzeg Narwi
około godziny 4:00.
Odwrót odbywał się w pełnym porządku, bez
najmniejszych przeszkód. Po drodze saperzy i przydzieleni im do pomocy
żołnierze niszczyli mosty i palili stogi siana na drodze odwrotu.
Mosty zostały wysadzone przez saperów po przejściu rosyjskich
patroli i straży tylnej, która zajęła pozycje przedmostowe.
Okopy wzdłuż brzegu Narwi, które pułk miał obsadzić,
były niedokończone, brakowało sztucznych zapór, materiałów na zadaszenia, ziemianki
również nie zostały wybudowane. Kompanie natychmiast przystąpiły do
fortyfikowania swoich pozycji.
Zwiadowcy pułku wysłani na prawy brzeg, o godzinie
11:00 zauważyli znaczne siły nieprzyjaciela (ok. trzech kompanii), które zajęły
wieś Mostowo. O godzinie 12:00 tyraliera 40 zwiadowców niemieckich wyruszyła ze
wsi Mostowo w kierunku skraju lasu, który zajęli rosyjscy zwiadowcy. Niemieccy
żołnierze, ostrzelani przez zwiadowców, wycofali się pospiesznie z powrotem do
Mostowa, tracąc czterech zabitych i kilku rannych.
Wieczorem dotarł rozkaz ze sztabu dywizji, aby
spróbować zdemontować miedziane tablice i brązowe ozdoby z pomnika
upamiętniającego bitwę z 1831 roku. Jednak pomnik stał blisko brzegu rzeki na
zupełnie otwartym terenie, który był pod ostrzałem nieprzyjaciela. Pomnik można
było spokojnie rozebrać zanim oddziały wycofały się za Narew.
7
[20] lipca 1915 r.
Noc minęła spokojnie. Zwiadowcy, z powodu braku łodzi,
nie byli w stanie przedostać się na prawy brzeg Narwi - wróg był obserwowany z
lewego brzegu.
Na wyspie, która znajduje się naprzeciwko stanowiska
III. Batalionu/39, o godzinie 10.00 zauważono pojedynczych niemieckich
zwiadowców. Dowódca III. Batalionu/39 wezwał ochotników, by ci przedostali się
na wyspę i schwytali Niemców. Zgłosiło się dziewięciu ludzi, którzy pod
dowództwem praporszczyka Bojkowa przepłynęli na wyspę i skierowali się w
kierunku krzaków, gdzie Niemcy zajęli stanowisko.
Niemieccy żołnierze otworzyli ogień. Rosyjski oddział
nie oddając ani jednego strzału rzucił się na nich z bagnetami, co zmusiło
niemieckich zwiadowców do ucieczki. Chwytali jednego zdrowego i dwóch rannych
niemieckich żołnierzy, pozostali (pięciu ludzi) zdołali uciec przez gęste
zarośla.
Od godziny 15:00 do 21:00 niemiecka ciężka i lekka
artyleria ostrzeliwała pozycje całego pułku. Nasza artyleria ostrzeliwała
pozycje wroga od godziny 17:00 do 21:00.
Około godziny 17:00 zauważono, że oddziały niemieckie gromadzą
się na północny zachód od rzeki Omulew. Rosyjska bateria skutecznie ostrzelała
nieprzyjaciela. Przez lornetki widać było, że grupy nieprzyjaciela pospiesznie
opuszczały kryjówki i wycofały się. Wycofujący się niemieccy żołnierze dostali
się pod ostrzał z okopów III. Batalionu/39 i rzucili się do ucieczki,
pozostawiając na miejscu co najmniej 50 trupów.
8
[21] lipca 1915 r.
Z powodu planowanego ostrzału nieprzyjaciela przez rosyjską
artylerię, o świcie zarządzono wycofanie wszystkich zwiadowców znajdujących się
na prawym brzegu.
W kilka minut po wycofaniu zwiadowców z 2. Kompanii/39
na lewy brzeg (wycofali się o godzinie 4:30), posterunki obserwacyjne
zameldowały, że z zagajnika, który znajdował się naprzeciwko odcinka
obsadzonego przez 2. Kompanię/39, wypełzają Niemcy, a ich siły nie można
ustalić. Dowódca kompanii, porucznik Prosekow, rozkazał grupie dziewięciu
kompanijnych zwiadowców pod dowództwem strzelca Iwakowa natychmiast przedostać
się na prawy brzeg i schwytać jeńców.
Zwiadowcy przeprawili się niezauważeni i idąc za
przykładem Iwakowa, z okrzykiem „Ura" rzucili się szybko na zauważonych
Niemców. Znaleźli się nagle twarzą w twarz z dużą grupą niemieckich zwiadowców
(40 ludzi). Mimo oczywistej przewagi, strzelec Iwakow kontynuował atak,
otwierając w biegu ogień z karabinów i uderzył z trzema zwiadowcami na flankę
wroga. Zaskoczeni Niemcy, zdezorientowani, zachwiali się i rzucili się do
ucieczki w przeciwległy bok. W tym momencie otworzono ogień z niemieckich
pozycji, pod który dostali się uciekający Niemcy, co zmusiło ich do padnięcia
na ziemię. Iwakow i jego ludzie ponownie zaatakowali, zabrzmiało zachęcające
towarzyszy „Urra” i 20 Niemców podniosło ręce, a reszta uciekła na chybił
trafił, rzucając po drodze broń i wyposażenie.
Zwiadowcy ogniem z karabinów ścigali uciekinierów,
zabijając trzech i kilku raniąc. Wśród 20 wziętych do niewoli był jeden
Offiziersstellvertreter. Zabrano ok. 30 karabinów i sprzęt. Po rosyjskiej
stronie nie było ofiar.
Działania tej grupy zwiadowców, którzy w
świetle dnia zaatakowali wroga pięciokrotnie silniejszego od siebie, zadziwiały
swoją bezinteresowną odwagą, całkowitą pogardą dla oczywistego
niebezpieczeństwa. Ta garstka bohaterów po raz kolejny udowodniła wrogowi, do
czego zdolny jest rosyjski żołnierz, jeśli wybierze zwycięstwo lub śmierć.
O godzinie 6:00 zwiadowcy 12. Kompanii/39 zameldowali,
że na skraju lasu znajdującego się naprzeciwko pozycji tej kompanii okopało się
dwunastu niemieckich zwiadowców, którzy przedostali się na wyspę przez źle
wysadzony most.
O godzinie 7:00 zwiadowcy 12. i 9. Kompanii/39, pod
wspólnym dowództwem proporszczyka Bojkowa, przeprawili się na wyspę i z
okrzykiem „Ura” zaatakowali okopanych Niemców, zmuszając ich do ucieczki. Kilku
Niemców zostało zabitych i rannych, trzech dostało się do niewoli. Po rosyjskiej
stronie nie odnotowano żadnych strat. Dowódca 12. Kompanii/39 wysłał ludzi do
obsadzenia czujek i placówki, aby uniemożliwić Niemcom ponowne zajęcie wyspy.
W ciągu dnia artyleria niemiecka prowadziła silny
ostrzał płonącej Ostrołęki, oraz na pozycje pułku. Piechota nieprzyjaciela nie
podjęła żadnych aktywnych działań.
 |
|
Płonąca Ostrołęka Źródło - Muzeum Etnograficzne w msc. Kretynga na Litwie.
Zdjęcia wykonał lotnik: Otto Liessmann
|
9
[22] lipca 1915 r.
W nocy nie uzyskano żadnych nowych informacji o wrogu.
Do godziny 13:00 wszędzie panował spokój.
O godzinie 13:00 zauważono nieprzyjaciela w sile około
dwóch kompanie zbliżających się do brzegu Narwi naprzeciwko odcinka obsadzonego
przez III. Batalionu/39. Atak został powstrzymany ogniem 11. i 12. Kompanii/39.
Artyleria rozmieszczona na tym odcinku w tym momencie otworzyła ogień i Niemcy
zaczęli się wycofywać w nieładzie. Dowódca III. Batalionu/39 wysłał w pościg za
nimi zwiadowców z 11. i 12. Kompanii. Zwiadowcy przeprawili się na prawy brzeg
Narwi, w ataku na bagnety zdobyli dwóch jeńców, a uciekających ścigali ogniem.
Niemcy uciekli w nieładzie w kierunku wsi Drężewo.
Przez większą część dnia nieprzyjacielska artyleria ostrzeliwała odcinek
obsadzony przez IV. Batalion/39, i część odcinka III. Batalionu/39. Obyło się
bez rannych i zabitych, również okopy nie doznały żadnych uszkodzeń.
10
[23] lipca 1915 r.
W nocy o godzinie 1:25 nad Ostrołęką przeleciał
zeppelin.
Nocne rozpoznanie stwierdziło, że nieprzyjaciel z
nastaniem ciemności rozstawił rozproszone, ale silnie umocnione posterunki
wzdłuż prawego brzegu Narwi, w odległości około 600-700 kroków od brzegu.
Około godziny 4:00 artyleria niemiecka otworzyła ogień
do pracujących przy umacnianiu pozycji IV. Batalionu/39, prac nie przerwano,
tylko zostały chwilowo wstrzymane. Nie było żadnych strat.
O godzinie 15:00 zwiadowcy różnych kompanii, 112 ludzi
i trzech oficerów, mając za zadanie zbadanie prawego brzegu Narwi, rozpoznanie
sił nieprzyjaciela oraz jego pozycji, przeprawili się pod ostrzałem
artyleryjskim na brzeg nieprzyjaciela. Jedna z rosyjskich baterii, podjęła
walkę z niemieckimi, po oddaniu ośmiu strzałów w kierunku pozycji dwóch wrogich
baterii, obie zamilkły, a przeprawiających się zaczęła ostrzeliwać bateria
znajdującą się naprzeciw odcinka zajmowanego przez sąsiedni 38. Pułk Strzelców
Syberyjskich.
Zwiadowcy przeprawiający się na odcinku I. Batalionu/39
spotkali się z ogniem karabinów maszynowych i karabinów piechoty nieprzyjaciela
w sile około jednej kompanii. Na odcinku III. Batalionu/39 przy szosie
zlokalizowano około pół kompanii nieprzyjaciela z jednym karabinem maszynowym.
Na odcinku IV. Batalionu/39 nieprzyjaciel, w sile pół kompanii, z flanki
próbował zatrzymać zwiadowców 16. Kompanii i zaczął podciągać w pobliże kolejne
pół kompanii z karabinem maszynowym. Nasi zwiadowcy przedarli się koło wrogich
placówek i wyszli na szosę, niektórym strzelcom udało się przemknąć za szosę.
O godzinie 18:20 odwołano zwiadowców na lewy brzeg. Z
rozpoznania wynikało, że prawy brzeg Narwi, na odcinku obsadzonym przez
oddziały pułku, zajęty jest wzdłuż szosy przez patrole wroga w sile około
czterech kompanii z czterema karabinami maszynowymi oraz przez dwa bataliony
piechoty rozstawione koło wsi Grabowo.
Rosyjskie straty poniesione podczas zwiadu to ośmiu
poległych niższych stopniem, a dwóch oficerów i dwunastu niższych stopniem
zostało rannych.
Zgodnie z zawiadomieniem otrzymanym ze sztabu dywizji
zapowiedziano nocną akcję na prawym brzegu Narwi, która miała zostać
przeprowadzona na styku 38. i 39. Pułku. Z tego powodu przyszedł rozkaz
podciągnięcia rezerw dywizji i batalionowych na ten odcinek. O północy dotarła
wiadomość, że akcja nocna została odwołana; jednostki z rezerw zostały wycofane
na swoje pozycje.
11
[24] lipca 1915 r.
Podczas prowadzonego rozpoznania, nieprzyjaciel
otworzył ogień karabinów na odcinku obsadzonym przez 13. Kompanię/39, a
następnie ogień artyleryjski wzdłuż całego odcinka obsadzanego przez oddziały
pułku, z czego na odcinku 4. Kompanii/39, znajdującej się na lewej, ostrzał ten
był najbardziej intensywny.
O godzinie 3:00 nad ranem zwiadowcy 4. Kompanii/39,
wracając z prawego brzegu, zameldowali dowódcy kompanii, porucznikowi
Brahmanowi, że do brzegu na tym odcinku zbliżają się duże siły nieprzyjaciela.
To samo potwierdził telefonicznie dowódca z sąsiadującej kompanii z 38. Pułku
Strzelców Syberyjskich. Około 20 minut później zrobiło się na tyle jasno, że żołnierze
mogli zobaczyć nieprzyjaciela zbierającego się na plaży naprzeciw całej linii
zajmowanej przez kompanię. Około 3:30 nad ranem nieprzyjaciel, w trakcie wciąż
trwającego ostrzału artyleryjskiego, zaczął się przeprawiać w bród przez rzekę
z zamiarem zaatakowania 4. Kompanii/39.
Szeregi nieprzyjaciela, które już weszły do wody i te,
które podchodziły do wody, dostały się pod silny ostrzał strzelców i karabinów
maszynowych 4. Kompanii/39, a brzeg i bród pokryły się masami trupów.
Wobec tak zaciekłego oporu, nieprzyjaciel skupił swój
ostrzał na prawej flance 38. Pułku, czyli na kompanii znajdującej się obok 4.
Kompanii/39 i około godziny 4:00, około 700 kroków od pozycji 4. Kompanii/39
zaczął przeprawiać się na lewy brzeg.
Było już dość jasno. Nieprzyjaciel przeprawiał się
plutonami, które nadciągały w odstępach 10-15 kroków jedna za drugą.
Cały prawy odcinek obsadzony przez oddziały 38. Pułku
nie odpowiadał ogniem, nasza artyleria również milczała.
Lewa flanka 4. Kompanii/39, mimo że była celnie
ostrzeliwana z flanki z karabinów piechoty i karabinów maszynowych przez
nieprzyjaciela, który umocnił się na przeciwległym brzegu, otworzyła ogień
karabinów do przeprawiających się.
Widząc, że ostrzał ze strony rosyjskich strzelców jest
za słaby, porucznik Brahman rozkazał przenieść swój karabin maszynowy z prawej
flanki na lewą. Porucznik Popel pod gradem kul piechoty i
karabinów maszynowych, nie zważając na rozrywające się wokół pociski, przy
pomocy żołnierzy z obsługi przeniósł swój karabin maszynowy na lewą flankę i
osobiście ustawił go na zupełnie otwartym terenie, skąd miał doskonałe pole
ostrzału w kierunku przeprawiających się.
Siła ognia po rozstawieniu karabinów maszynowych
wzrosła na tyle, że dosłownie wykosiła szeregi przeprawiającego się wroga.
Porucznik Brahman i inni oficerowie kompanii zauważyli, że nie więcej niż 10-15
ludzi z plutonu liczącego 50-60 wyszło na brzeg. Ranni, których wraz z zabitymi
pochwycił nurt rzeki, utonęli.
W czasie przeprawy nieprzyjaciel poniósł duże straty
od ognia karabinów maszynowych oraz piechoty i wstrzymał dalszą przeprawę w tym
miejscu. Niemieccy żołnierze, którym udało się przeprawić w sektorze zajmowanym
przez oddziały 38. Pułku, nie napotkawszy oporu, zajęli tam zdobyte okopy na
prawej flance tegoż pułku i zaczęli poszerzać zdobyty teren wzdłuż brzegu.
Wkrótce podeszli na około 40 kroków do lewej flanki 4. Kompanii/39. Porucznik
Brahman wysłał na zagrożoną flankę swój jedyny rezerwowy pluton, który
powstrzymał nadchodzących Niemców do czasu przybycia 3. Kompanii/39 wysłanej
przez podpułkownika Liaszczyka jako wsparcie dla 4. Kompanii/39. Wkrótce
nadciągnął II. Batalion/39, który znajdował się w rezerwie dywizji i pozycje 4.
Kompanii/39 została wzmocnione. Według relacji oficerów i żołnierzy, na rosyjski
brzeg nieprzyjacielowi udało się przerzucić siły liczące około trzech batalionów,
a przeprawa trwała już około trzech i pół godziny.
Po obsadzeniu zdobytych okopów 38. Pułku i okopawszy
się w luce między pozycjami 39. i 38. Pułku, nieprzyjaciel skierował ciężki
ostrzał artyleryjski na okopy oraz tyły 39. Pułku Strzelców Syberyjskich,
dzięki czemu udało im się przeprawić większe siły na drugi brzeg.
O godzinie 14:55 dowódca pułku otrzymał powiadomienie
od dowódcy dywizji, że dowódca korpusu rozkazał mu przejąć dowodzenie nad
wszystkimi oddziałami walczącymi z Niemcami, którym udało się przeprawić. Z
tego powodu, dowódca pułku musiał natychmiast udać się do Kamianki i przejąć
dowodzenie od generała-majora Kamberga.
II. Batalion/39 pod dowództwem kapitana Miaskowskiego, po zajęciu wyznaczonego
im rejonu, dołączył do oddziałów kontratakujących w miejscu przełamania się
Niemców. Dowództwo nad pułkiem przejął podpułkownik Liaszczyk i o godzinie
15:35 dowódca pułku udał się do wsi Kamianka. Reszta dnia upłynęła bez
większych zmian na pozycjach zajmowanych przez oddziały pułku.
12
[25] lipca 1915 r.
W nocy z 11 na 12 lipca nieprzyjaciel próbował wznowić
atak na pozycje 4. Kompanii/39, ale został łatwo i szybko odparty ogniem
czuwających strzelców i karabinów maszynowych. Niemcy nie podjęli już kolejnej
próby ataku.
Po niepowodzeniu piechoty, artyleria wroga otworzyła
huraganowy ogień na okopy 4. Kompanii/39 w wyniku czego połowa okopów uległa
zniszczeniu. Straty kompanii przekroczyły 30 ludzi.
Ostrzał artyleryjski został wkrótce przeniesiony na
pozostałe pozycje pułku.
Dzień minął bez zmian.
 |
|
Rosyjskie okopy nadrzeczne w lasach pod Ostrołęką. Źródło
- Muzeum Etnograficzne w msc. Kretynga na Litwie. Zdjęcia wykonał lotnik: Otto
Liessmann
|
13
[26] lipca 1915 r.
Przez całą noc trwały walki w wyłomie. Około godziny
10:00 rano wrogi oddział, w sile około połowy kompanii, próbował przekroczyć
Narew między pozycjami 3. i 4. Kompanii/39, ale napotkawszy ogień rosyjskich
karabinów maszynowych, ponosząc straty wycofał się w nieładzie do swoich
okopów.
O godzinie 12:00 w południe, po przekazaniu
pułkownikowi Panfiłowowi dowództwa nad oddziałami
walczącymi w wyłomie, dowódca pułku wrócił do swojej jednostki.
Przez cały dzień z obu stron prowadzony był ogień
artyleryjski o różnym natężeniu.
O godzinie 19:10dowódca pułku ponownie przejął swoje
obowiązki w jednostce, a podpułkownik Liaszczyk powrócił do swoich obowiązków
dowódcy batalionu.
O godzinie 20:30 dotarł rozkaz od dowódcy dywizji:
trzymać mocno zajęte pozycje do czasu otrzymania specjalnego rozkazu i nie
wycofywać się bez niego.
14
[27] lipca 1915 r.
Rozkaz dla 10.
Dywizji Strzelców Syberyjskich nr 21:
1) Nieprzyjaciel przeprawił
się na lewy brzeg Narwi pod miejscowościami Maćki, Seluń i Różan.
2) W razie otrzymania
takiego rozkazu nasz korpus zajmie tylne pozycje: Rudne(?), Troszyn, Wojsze,
Dzwonek, Suchcice, Brzeźno, a 9. Dywizja Strzelców Syberyjskich zajmie rejon:
Budne(?) i Janki-Stare, rezerwa korpusu skoncentruje się w rejonie Wólka
[Czerwińska] i Żochy oraz Gocły i Damiany, brygada generała Benderiewa
skoncentruje się w rejonie Mokry Las – Wysocze Chojny.
3) Powierzonej mi dywizji
w specjalnym rozkazie wyznaczono zajęcie odcinka Repki - Brzeźno. Z tego powodu
rozkazuję:
a) Pułkownik Klimowski.
trzy bataliony – 39. Pułk Strzelców
Syberyjskich,
osiemnaście dział – 10. Brygada Artylerii
Strzelców Syberyjskich,
pięć haubic – 1. Bateria Moździerzy,
cztery haubice - 8. Bateria Artylerii
Ciężkiej.
Zająć odcinek Repki włącznie, do znacznika
na mapie „50” wyłącznie, który znajduje się nad napisem „Сухтенцы” [Suchcice].
b) Pułkownik Aleksiejew.
trzy bataliony – 38. Pułk Strzelców
Syberyjskich,
siedemnaście dział – 10. Brygada Artylerii
Strzelców Syberyjskich,
pięć haubic – 2. Bateria Moździerzy.
Zająć odcinek od wyżej wymienionego
znacznika „50” włącznie do terenów dworku w Brzeźnie włącznie.
c) Rezerwa.
Jeden batalion – 39. Pułk Strzelców
Syberyjskich - cukrownia w Grodzisku.
Jeden batalion – 38. Pułk Strzelców
Syberyjskich,
oraz … - 37. Pułk Strzelców Syberyjskich –
rejon na skrzyżowaniu między znacznikiem na mapie „59,1” a wsią Rososz.
4) Główny park sprzętowy
– Malinowo Nowe, oddział opatrunkowy – Jelenie, lazarety – Grudzie; tabory
drugiego rzutu 39. Pułku Strzelców Syberyjskich – Laski , 38. Pułku - Jelonki,
37. Pułku - Stok; tabory dywizji na szosie pod lasem na południowy wschód od
wsi Grudzie [szosa z Ostrowi do Zambrowa].
5) Drogi odwrotu:
Pułkownika Klimowskiego - Grodzisk, Czerwin,
droga do Jelonek, Przyjmy, Zakrzewek, Pałapus;
Pułkownika Aleksiejewa - Gocły, Malinowo
Nowe, Przyborowo, Jelonki, Lubiejewo Nowie, Grudzie;
Pułkownika Doroszewskiego
– Bartosy, Wysocze, Trynosy, Stok, północny skraj Komorowa, Lubiejewo od
południowego skraju lasu do szosy.
Nie opuszczać wyżej wymienionych dróg,
czego mają pilnować specjalnie wyznaczone osoby.
6) Sztab dywizji - Gocły,
meldunki przesyłać w wyznaczonym czasie. Podczas odwrotu, sztab dywizji będzie
się poruszał wzdłuż trasy pułkownika Aleksiejewa.
7) Wyznaczeni zastępcy:
pułkownik Stołbin,
pułkownik Klimowski.
Generał
major Jelczaninow,
dowódca dywizji.
Pułkownik
Appelgren, szef sztabu.
W ciągu dnia nieprzyjacielska artyleria ostrzelała
pozycje pułku i Ostrołękę.
Ogień był rzadki, z dużymi przerwami.
Około godziny 18:00 wieczorem ostrzał nasilił się, ale
nie wyrządził nam prawie żadnej szkody.
Od godziny 21:00 do północy z obu stron prowadzony był
rzadki ostrzał z karabinów.
15
[28] lipca 1915 r.
O godzinie 1:30 wróg, po silnym ostrzale artyleryjskim
przednich pozycji IV. Batalionu/39, rozpoczął atak na prawą flankę 16.
Kompanii/39. Atakujący zostali odparci ogniem z karabinów 16. Kompanii/39 i
ogniem artylerii 33. Pułku Strzelców Syberyjskich.
O godzinie 2:30 nieprzyjaciel, pod osłoną ognia
artylerii, karabinów maszynowych i karabinów piechoty, ponownie rozpoczął atak
na pozycje 16. i 14. Kompanii/39. Ogień obrońców i skuteczny ostrzał
artyleryjski rosyjskich baterii, odparł atak. Niemcy uciekli, porzucając jakieś
ciężkie przedmioty (prawdopodobnie materiał do przeprawy).
O godzinie 3:00 nieprzyjaciel otworzył huraganowy
ogień artyleryjski na okopy IV. Batalionu/39, który ustał dopiero około godziny
5:00 nad ranem. Pod osłoną tego ostrzału i gęstego dymu z wybuchających
pocisków, Niemcy w sile około dwóch kompanii ponownie zaatakowali pozycje
frontowe 16. Kompanii/39, próbując zorganizować przeprawę w miejscu
zniszczonego przez rosyjskie oddziały mostu, który biegł przez dużą wyspę
[chodzi o grodzisko w Ostrołęce, które w tamtych latach było wyspą]. Dla osłony
przeprawiających się, nieprzyjaciel ustawił na brzegu dwa karabiny maszynowe, z
których ostrzeliwał okopy 16. Kompanii/39.
Ze względu na gęsty dym spowodowany wybuchami
pocisków, nacierające oddziały były w stanie zbliżyć się do brzegu rzeki.
Zaledwie około 50 kroków od brzegu, szeregi wroga, ostrzeliwane z karabinów
maszynowych i karabinów piechoty, zaległy i okopały się.
Kolejne szeregi wroga, nacierające po prawej od folwarku
Omulew, również znajdujące się pod ostrzałem, zaległy 100 kroków od brzegu.
Baterie sektora, aby zmusić niemieckie szeregi do odejścia od brzegu, otworzyły
ogień do okopów. W niektórych miejscach Niemcy, którzy nie byli wstanie
wytrzymać tego ostrzału, opuścili okopy i pospiesznie się wycofali.
O godzinie 4:00 nad ranem, na rozkaz dowódcy dywizji,
trzy kompanie pod dowództwem kapitana Zalczmana, które stanowiły wsparcie
batalionu i jedyną rezerwę pułku, ruszyły w kierunku wyłomu [pod Kamianką] i o
godzinie 6:15 zajęły pozycje między I. i II. Batalionem sąsiedniego 38. Pułku. 39.
Pułk pozostał bez rezerwy, mając na pierwszej linii dziewięć kompanii, które
musiały wydzielić po jednym plutonie do wsparcia batalionów. Około godziny
10:00, obserwator 1. Baterii 4. Dywizjonu Moździerzy, kapitan Akatow, zauważył
wrogi ponton zbliżający się do okopów 16. Kompanii/39. Ponton został ostrzelany
i rozbity przez artylerzystów tej baterii. Bateria nieprzyjaciela, która
ostrzeliwała okopy 16. Kompanii/39, również została uciszona przez 1. Baterię.
Około godziny 15:00 Niemcy próbowali przeprawić się pontonem przez Narew na
odcinku I. Batalionu/39, ale próba ta została zniweczona udaną akcją 6. Lekkiej
Baterii.
W ciągu dnia, wroga artyleria wielokrotnie otwierała
ogień w kierunku pozycji całego pułku. W wyniku ostrzału około 30 żołnierzy
niższych rangą zostało rannych lub zabitych.
 |
|
Ostrołęka na wysokości Grodziska. Rejon walk 39. Pułku Strzelców Syberyjskich. Źródło
- Muzeum Etnograficzne w msc. Kretynga na Litwie. Zdjęcia wykonał lotnik: Otto
Liessmann
|
Działania II. Batalionu/39 w okresie 10-15 lipca
według raportu kapitana Miaskowskiego:
„Do
dowódcy 39. Pułku Strzelców Syberyjskich
od
dowódcy II. Batalionu.
Wkrótce po tym jak 5. i 7. Kompania w nocy
z 10 na 11 lipca wróciły na swoje pozycje, około godziny 4:00 wróg otworzył
silny ogień artyleryjski w kierunku lewej flanki naszego pułku i prawej flanki
38. Pułku. Wiedząc z doświadczenia, że taki długotrwały ostrzał artyleryjski
jest zwiastunem ataku, w tym przypadku przeprawy, rozkazałem szeregowym nie
kłaść się spać.
Około godziny 6:00 moje przypuszczenia
okazały się uzasadnione, gdyż na naszą pozycję przybiegło ok. 10 - 20
przerażonych strzelców z 16. Kompanii 38. Pułku, od których dowiedziałem się,
że znaczne siły Niemieckie przeprawiły się i uderzyły na ich pozycje, a 1.
Kompania poszła w rozproszenie. Rozumiejąc trudną sytuację 4. Kompanii,
rozkazałem zwiadowcom kompanii natychmiast ruszyć przodem, a sam, prowadząc
kompanię, ruszyłem w kierunku powstałej luki.
Nie mogąc od razu o tym zameldować
telefonicznie, telefon był zepsuty, napisałem meldunek, a sam ruszyłem na lewą
flankę 4. Kompanii. Po drodze otrzymałem Pański rozkaz wysłania kompanii oraz
rozkaz podpułkownika Liaszczyka. W rozkazie podpułkownika Liaszczyka było o
przemieszczeniu trzech plutonów 7. Kompanii oraz 5. Kompanii i ustawieniu ich
na lewo od 4. Kompanii, ostatni pluton 7. Kompanii miał osłaniać odsłoniętą
flankę 4. Kompanii. Niedługo później przybyła 8. Kompania i trzy plutony 7.
Kompanii wysłane z Korczak.
Kiedy kompanie zajęły linię obrony,
otrzymały zadanie, by ostrzałem z pozycji uniemożliwić wrogowi zgromadzenie się
przed przeprawą. Zadanie to oddziały z powodzeniem wykonały. Za każdym razem,
gdy Niemcy próbowali dotrzeć do przeprawy, trafiali pod silny ostrzał z
karabinów, który ich zatrzymywał.
Około godziny 11:00 otrzymałem rozkaz
wyprowadzić atak z flanki i wesprzeć frontalny atak oddziałów 38. Pułku
Strzelców Syberyjskich. W tym celu nawiązałem kontakt z 38. Pułkiem za pomocą
łańcucha posterunków. O godzinie 11:15 przybył podpułkownik 34. Pułku z dwiema
kompaniami, od którego dowiedziałem się, że dowodzenie atakiem z flanki zostało
przydzielone jemu i dano mu do dyspozycji cztery kompanie. Dwie kompanie jw.
przybyły z nim, a on czekał na pozostałe dwie do godziny 12:00 i nie czekając
dłużej zdecydował się na atak. Aby atak był skuteczniejszy, powiedziałem
podpułkownikowi, że oddam dwie kompanie z mojego batalionu pod jego dowództwo.
Dokładnie o godzinie 12:00 ruszyliśmy do ataku. Jako, że część plutonów 5., 7.
i 8. Kompanii znajdowało się z przodu, to ruszyły do ataku jako pierwsze, a za
nimi kompanie 38. i 37. Pułku. Z powodzeniem dotarliśmy do lewej flanki
niemieckich okopów, zaatakowaliśmy na bagnety i przełamaliśmy obronę na
niektórych odcinakach okopu, zdobyliśmy karabiny maszynowe, ale musieliśmy się
wycofać, ponieważ atakujące na naszej lewej flance oddziały 34. i 38. Pułku
wycofały się.
Ponownie zajęliśmy poprzednią pozycję i
kontynuowaliśmy ostrzał Niemców na drugim brzegu przemieszczających się w
kierunku przeprawy. Podczas wieczornego natarcia batalion otrzymał od Pana
rozkaz pozostania na miejscu, ale kiedy oddziały wyznaczone do natarcia nie
osiągnęły celu, Pan, który osobiście przybył na pozycje batalionu, rozkazał
wesprzeć natarcie. 5. i 8. Kompania ruszyły do przodu i zajęły okopy 1.
Kompanii 38. Pułku. 9. Kompania oderwała się, a ja wraz 5. i 8. Kompanią
pozostałem w tych okopach do godziny 3:00 w nocy, nawiązując kontakt z
oddziałami 38. Pułku, który zajął lewą flankę niemieckich okopów.
Kompanie te wycofały się, ponieważ
oddziały z I. Batalionu 35. Pułku, które obsadzały niemieckie okopy zaczęły
uciekać. Wysłałem ludzi, aby dowiedzieć się o przyczynę ucieczki, powiedziano
mi, że nie są w stanie się obronić przed Niemcami. Nie mając możliwości
pozostania w zajętych okopach, będąc na wysuniętych pozycjach pod ostrzałem
karabinów maszynowych i artylerii Niemców, wycofałem się na dawną linię obrony,
gdzie dołączyła do mnie 7. Kompania.
W dniach 11 i 12 lipca batalion znajdował
się pod silnym ostrzałem artyleryjskim, który zadał ciężkie straty wśród
oficerów i niższych rangą. Od 13 do 15 lipca batalion pozostawał na swoich
pozycjach i nie brał czynnego udziału w walce, ale znajdował się w stanie
pełnej gotowości. Przez cały czas Niemcy prowadzili ostrzał z karabinów i od
czasu do czasu artyleryjski. Oficerowie i strzelcy cały czas stali spokojnie i
twardo na swoich pozycjach, chociaż w tych dniach zdarzały się przypadki
panicznej ucieczki z jednostek na pierwszej linii frontu i musieliśmy ich
zatrzymywać z bronią w ręku i wypychać z powrotem.
Nie było żadnych zmian 15 lipca. Kadra
oficerska w walkach 11 i 12 lipca wykazała się spokojem, odwagą i męstwem, co
przyczyniły się do powodzenia w atakach oraz zachowania pełnego porządku w
kompaniach. Wnioskuję o ich odznaczenie.
Straty wśród oficerów: praporszczyk
Możajew został ranny w ramię. Kontuzjowani: praporszczycy Naumenko, Samojlenko,
Syczusnikow(?), Piwczenko;
ranny praporszczyk Susłow;
chorzy praporszczycy Kazjonnow i Gan.
Praporszczyk Muraszczuk został wyznaczony
na dowódcę 8. Kompanii.
Kapitan
Miaskowski, dowódca II. Batalionu.
16
[29] lipca 1915 r.
W nocy na froncie dochodziło od czasu do czasu do wymiany
ognia między grupami zwiadowców oraz również z rzadka do wymiany ognia
artyleryjskiego.
O północy zauważono dwóch mężczyzn płynących w
kierunku pozycji 16. Kompanii/39. Placówki otworzyły ogień, płynący krzyknęli
„swój!”. Kiedy dopłynęli do brzegu, wyjaśnili, że jeden z nich to Płaton
Petruhin, strzelec 24. Pułku Strzelców Syberyjskich, wzięty do niewoli przez
Niemców we wsi Glinki, a drugi to szeregowiec Pułku Wołkońsko-Biełozerskiego
[13. Biełozierski Pułk Piechoty Generał-Feldmarszałka Księcia Wołkońskiego],
wzięty do niewoli pod Powiczem(?), obaj uciekli z niewoli. Strzelców odesłano
do sztabu korpusu.
17-18
[30-31] lipca 1915 r.
Dni mijały spokojnie, wróg nie wykazywał aktywności na
odcinku pułku; nie było również żadnych nowych informacji na jego temat.
W nocy i częściowo w ciągu dnia prowadzono zwykły
rzadki ostrzał z karabinów, a w ciągu dnia ostrzał artyleryjski o różnym
natężeniu.
Nie zdobyto żadnych trofeów ani jeńców.
Kompanie nadal umacniały swoje pozycje.
 |
|
Płonąca Kamianka. Źródło
- Muzeum Etnograficzne w msc. Kretynga na Litwie. Zdjęcia wykonał lotnik: Otto
Liessmann
|
19
lipca [1 sierpnia] 1915 r.
Walki w wyłomie toczyły się od wczesnego ranka.
Jednostki sąsiadujące z I. Batalionem/39 zostały
odepchnięte i z tego powodu 4. Kompania/39 musiała zmienić pozycje na swojej
lewej flance. Podpułkownik Liaszczyk o godzinie 12:40 otrzymał jako wsparcie
dla I. Batalionu/39 kompanię z 35. Pułku, a inna kompania z tego samego pułku
została ściągnięta do wsi Korczaki.
Rozkaz
10. Dywizji Strzelców Syberyjskich:
Sztab.
18.07.1915 r. Wieś Daniszewo.
Nr
22. Mapa dwuwiorstowa. Godzina 22:00.
1) Nacierający
nieprzyjaciel do wieczora osiągnął linię na Kordowo, Borawe, Żabin, Rębisze,
rzeka Orz.
2) 9. Dywizja Strzelców
Syberyjskich nadal utrzymuje pozycje na rzece Narew aż do Ostrołęki; a rezerwa
korpusu (pięć batalionów 34. Pułku Strzelców Syberyjskich i 36. Pułku Strzelców
Syberyjskich) wkoło dworku w Czarnowcu.
68. Dywizja Piechoty obsadza pozycje od
dworku Borawe (wyłącznie) wzdłuż szosy biegnącej przez Gierwaty, Grabowo, Żabin
i dalej przez Pokrzywnicę do rzeki Orz przy dworku we wsi Brzeźno.
3) Ogólne zadanie całej
armii: bronić wytrwale zajętego terenu, nie oddać nieprzyjacielowi rzeki Narew
i Ostrołęki.
4) Powierzonej mi dywizji
przypadło zadanie, by wytrwale bronić odcinka Narwi od Ostrołęki (wyłącznie) do
wsi Dzbenin (włącznie) i dalej przez wieś Korczaki do dworku Borawe (włącznie).
W celu wykonania tego zadania:
a) Pułkownik Klimowski.
trzy bataliony – 39. Pułk Strzelców
Syberyjskich,
dwie baterie – 2. i 6. Bateria 10. Brygady
Artylerii Strzelców Syberyjskich,
jedna bateria – 4. Dywizjonu Moździerzy,
ćwierć kompanii – 3. Kompania Saperów.
Razem: trzy batalion, 23 działa, ćwierć
kompanii saperów.
Wytrwale bronić odcinka od Ostrołęki
(wyłącznie) do skrzyżowania dróg znajdującego się dwie wiorsty na południowy
wschód od drogi Korczakach (włącznie). Za wszelką cenę utrzymać rejon wsi
Korczaki.
b) Pułkownik Aleksiejew.
cztery bataliony – 38. Pułku Strzelców
Syberyjskich,
trzy kompanie – 39. Pułku Strzelców
Syberyjskich,
jeden batalion – 35. Pułku Strzelców
Syberyjskich
trzy baterie - Bateria 10. Brygady
Artylerii Strzelców Syberyjskich,
ćwierć kompanii – 3. Wydzielonej Kompania
Saperów.
dwa działa – 8. Baterii Ciężkich Dział.
Razem: pięć i trzy czwarte batalionów, 19
dział, ćwierć kompanii saperów.
Porządnie okopać się w lesie od
skrzyżowania znajdującego się dwie wiorsty na południowy wschód od wsi Korczaki
(wyłącznie) do końca drogi Korczaki-Borawe przy znaczniku „50,2” (włącznie). Artyleria
ma wspierać odcinek pułkownika Doroszewskiego.
c) Pułkownik Doroszewski.
trzy bataliony – 37. Pułku Strzelców
Syberyjskich,
ćwierć kompanii – 3. Wydzielonej Kompania
Saperów.
Razem: trzy bataliony, ćwierć kompanii saperów.
Utrzymać się od krzyżowania dróg koło
znacznika „50,2” (wyłącznie) do dworku Borawe (włącznie).
5) Rezerwa ogólna.
Porucznik Siniawski.
jedno komando – komando konnych zwiadowców
10. Dywizji Strzelców Syberyjskich,
ćwierć kompanii – 3. Wydzielonej Kompania
Saperów.
Razem: jedno komando, ćwierć kompanii
saperów.
Zwiadowcy powinni znajdować się przed wsią
Daniszewo, utrzymywać kontakt z 37. i 38. Pułkiem Strzelców Syberyjskich i
osłaniać lukę między 37. Pułkiem a północnym skrzydłem 68. Dywizji Piechoty.
6) Działania artylerii
koordynuje pułkownik Stołbin.
7) Osłona i rozpoznanie
terenu przed pozycjami pułków powierzone zostało konnym zwiadowcom porucznika
Siniawskiego - zgodnie z moimi specjalnymi instrukcjami.
8) Dowódcy pułków powinni
nawiązać łączność między sobą oraz sąsiednimi jednostkami za pomocą wszelkich
dostępnych środków. Do komunikacji z dowództwem dywizji, poza posłańcami
konnymi i pieszymi należy korzystać z sieci telefonicznej doprowadzonej do
sztabów pułków.
9) Pilne raporty z walki
co 2 godziny, zwykłe o godzinie 6:00 i 15:00, a podsumowanie informacji o
przeciwniku o godzinie 21:00.
10) Oddział opatrunkowy:
Folwark Gucin(?).
Lazarety nr 1 i 2 – Sulęcin(?), Czerwonego
Krzyża nr 4 i 3 z - Chrostowo, tabory drugiego rzutu wszystkich pułków –
Andrzejki [-Tyszki], tabory dywizji – Kaczyny(?), główny park artylerii -
Zapieczne.
11) Drogi odwrotu 39.
Pułku Strzelców Syberyjskich: Czarnowiec, Rzekuń, Drwęcz, Zamość, Rabędy,
Borowce, Chrostowo, Żmijewo, Gostery, Andrzejki [-Tyszki].
37. i 38. Pułku: Daniszewo, Zapieczne,
Janki, Borowce Stare, Stylągi, Załuski, Wólka [Czerwińska], Żochy, Księżopole,
Choromany, [Tyszki-] Ciągaczki, Gostery, Andrzejki [-Tyszki].
12) Dowódca 3. Kompanii
Saperów, kapitan Żukowski, jest odpowiedzialny za wzmocnienie pozycji bojowych.
13) Całościowy nadzór nad
umocnieniami i drogami w sektorze dywizji podlega generał-majorowi Kambergowi.
14) Wyznaczeni zastępcy:
generał-major Kamberg, pułkownik Stołbin.
Podpisali:
generał-major
Jelczaninow, dowódca 10. Dywizji Strzelców Syberyjskich,
pułkownik
Appelgrem, szef sztabu dywizji.
Dowódcom jednostek rozkazy dotyczące ich oddziałów
dostarczono 18 lipca.
Pełny rozkaz przesłał 19 lipca o godzinie 15:30 starszy
adiutant - esauł
Sołdatow.
O 18:00 dwie kompanie 34. Pułku Strzelców Syberyjskich
z dwoma karabinami maszynowymi przeszły na odcinek 11. Kompanii/39.
Przez cały dzień Niemcy prowadzili intensywny ostrzał
artyleryjski i silny ostrzał ze swoich okopów, próbując przejść do natarcia,
ale zostali odparci przez ogień karabinów maszynowych i karabinów rosyjskiej
piechoty.
Źródło dziennika i informacji:
gwar.mil.ru
ria1914.info
Muzeum Etnograficzne w msc. Kretynga na Litwie.