Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Siarcza Łąka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Siarcza Łąka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 grudnia 2020

Dzienniki wojenne 37. Pułku Strzelców Syberyjskich

 

Dziennik wojenny 37. Pułku Strzelców Syberyjskich: część 2

Okres: 1 lutego (14 lutego) 1915 r. - 25 lutego (10 marca) 1915 r.

Tłumaczenie i opracowanie: Marek Kiełtyka i Gabriel Janczarski

 Redakcja i opracowanie: Jacek Czaplicki

 

1 (14) lutego 1915

W tym dniu nasz Korpus przemieszcza się w rejon Ostrołęki. Pierwsza kolumna ze składu 9. Dywizji Strzelców Syberyjskich dotarła w rejon wsi Olszewo Borki i Nakły.

 

Grabowo

Lewa kolumna ma dziś dotrzeć w rejon wsi Gnaty i Białobiel.

W głównej awangardzie znajdują się: 3. Batalion z 38. Pułku Strzelców Syberyjskich, dwie baterie z 10. Brygady Artylerii Strzelców Syberyjskich, 5. Sotnia z Ussuryjskiego Pułku Kozaków i jedna rota saperów.

W awangardzie pułkownika Sulejewa [?] – 1. Batalion/38 oraz osiem dział z 10. Brygady Artylerii Strzelców Syberyjskich.

Główne siły prowadzi generał major Gawriszew [?]. W ich skład wchodzą: 37. Pułk Strzelców Syberyjskich, 39. Pułk Strzelców Syberyjskich, trzy baterie z 10. Brygady Artylerii Strzelców Syberyjskich oraz 22. Dywizjon Haubic. Wyruszą ze wsi Sypniewo o godzinie 8:00 rano i mają się poruszać drogą na Jarzyły, Nową Wieś, Żebry-Chudek i wyjść na szosę koło Olszewa [Olszewo Borki]. Dalej mają poruszać się na północ i we wsi Otok skręcić na folwark Łazek i wieś Białobiel.
Nocleg: dowództwo Dywizji we wsi Białobiel, 37. Pułk Strzelców Syberyjskich oraz 1. Dywizjon/10 we wsi Gnaty, 39. Pułk Strzelców Syberyjskich we wsi Białobiel, 22. Dywizjon Haubic w rejonie wsi Siedliska [dzielnica wsi Łęg Przedmiejski].

Z 37. Pułku Strzelców Syberyjskich mają być wydzielone dwie roty i rozmieszczone razem z dywizjonem haubic.

Dłuższy odpoczynek o godzinie 13:00 koło wsi Żebry-Chudek.

Tabory II rzutu mają poruszać się w ogólnej kolumnie za głównymi siłami.

W ariergardzie [osłona tyłów] ma znajdować się jedna rota z 39. Pułku Strzelców Syberyjskich.

Pułk wyruszył ze wsi Sypniewo o 8:15 rano i poruszał się na czele kolumny głównych sił w następującym porządku: 10. Rota/37, która pchnęła do przodu straże, oddział cekaemów, 4. Batalion/37, 1. Dywizjon/10. Brygady Artylerii, 2. Batalion/37, 3. Batalion/37 i tabory I rzutu. Droga przemarszu jak wskazano w rozkazie dywizji.
Na miejsce dłuższego odpoczynku pułk dotarł o godzinie 13:00, a w dalszą drogę ruszył o godzinie 14:15.

W drodze otrzymano ustny rozkaz dowódcy dywizji. Polecono całemu pułkowi rozmieścić się na nocleg we wsi Durlasy, gdzie dotarto o 19:00 i rozmieszczono się częściowo na kwaterach w chatach, a częściowo w budynkach gospodarczych.

Długość przemarszu wyniosła 32 wiorsty [około 34 km].

Droga przemarszu wiodła cały czas wiejskimi drogami, miejscami o bardzo złym stanie.

Z powodu padającego deszczu dominowało na drogach błoto. Opóźniło się około 150 ludzi, którzy częściowo dotarli w nocy, a reszta dopiero rano. Zaginęło 10 ludzi.

W czasie postoju codziennie wyznaczano dyżurny oddział (1 rota) który wystawiał dwie czujki z północnej i południowej strony wsi.


 

 2 (15) lutego 1915

O godzinie 10:30 rano otrzymano rozkaz od dowódcy dywizji, by nie później niż o godzinie 14:00 wysłać batalion do wsi Lelis. Batalion ten miał wzmocnić siły awangardy.

O godzinie 14:00 wysłano 4. Batalion/37, który wystawił straże przednie na linii Gibałka, Szafarnia, Łodziska.

O godzinie 11:00 rano otrzymano rozkaz od dowódcy dywizji, by wysłać konny oddział zwiadowców, którzy mieli rozpoznać drogę przez wieś Lelis, przeprawę przez rzekę Rozoga, wieś Grale, przeprawę przez rzekę Szkwa, wsie Zuzanny, Czarnia, Świnia [obecnie Charubin], Krusza, przeprawę prze rzekę Pisa.

Zwiadowcy wyruszyli o godzinie 3:00 rano poruszając się po wyznaczonej trasie. Siła oddziału wynosiła 32 zwiadowców po rozkazami dwóch oficerów. Po dotarciu do wsi Krusza, czujki zameldowały, że we wsi Krusza jest niemiecki podjazd w sile około 40 ludzi. Dowódca oddziału spieszył ludzi. Konie ukryto za pagórkiem.

Oddział przeciwnika został wyparty ze wsi, przy tym miał czterech rannych, a jednego rannego, którego wróg nie zdołał zabrać chwytał oddział zwiadowców.

W oddziale zwiadowców rannych nie było.
O godzinie 17:00 otrzymano telefonogram – wysłać dowódcę oddziału pieszych zwiadowców do sztabu dywizji o godzinie 18:00.

W sztabie dywizji dowódcy oddziału osobiście przekazano polecenie, na podstawie którego o godzinie 7:00 rano w dniu 3 lutego ma zostać rozpoznana droga przemarszu.

 

3 (16) lutego 1915

Na podstawie rozkazu otrzymanego o godzinie 4:00 rano, 7. Rota wyruszyła o godzinie 8:00 z plutonem saperów, aby naprawić drogę.

 

4 (17) lutego 1915

O godzinie 18:00 przez telefon otrzymano rozkaz od dowódcy dywizji – natychmiast zawrócić do sztabu pułkowy konny oddział zwiadowców i 7. Rotę.

 

5 (18) lutego 1915

Pułk wyruszył o godzinie 12:00 w południe ze wsi Durlasy, poruszając się w następującej kolejności: oddział zwiadowców, oddział cekaemów, 6. Rota, dwie baterie z 10. Brygady Artylerii Strzelców Syberyjskich, 7. i 8. Rota.
Po dotarciu do wsi Gibałka, 2. Batalion/37 i jedna bateria zatrzymały się tam na odpoczynek, a 9. i 10. Rota tworzyły straż przednią. Oddział cekaemów i 1. Bateria przeszły do wsi Szafarnia, gdzie dołączyły do 12. i 11. Roty, które również rozlokowane były w straży przedniej.

Punkty zborne oddziałów wyznaczono we wsi Szafarnia, przy drodze od północno-zachodniej strony wsi i częściowo we wsi Gibałka przy drodze od północnej strony wsi.

Punkt zborny pułku przy drodze od północno-zachodniej strony wsi Szafarnia.

W każdej wsi codziennie wyznaczano dyżurną rotę, która z nastaniem nocy wystawiała czujki rozciągnięte od wsi Durlasy do Szafarni.

Tabory II rzutu przeszły do wsi Gnaty.

Pułk wszedł w skład zgrupowania generała porucznika Lisowskiego i z 1. Dywizjonem/10. Brygady Artylerii [Strzelców Syberyjskich] stanowił ogólną rezerwę tego zgrupowania.

O 11:00 rano 1. oraz 4. Batalion/37 z jedną baterią wyruszyły przez wieś Dylewo w kierunku wsi Gleba, w rejon działania dowódcy 5. Brygady Strzeleckiej. O godzinie 3:00 w nocy 6 lutego zostały odprawione dwa cekaemy, część oddziału łączności i 1. Pluton konnych zwiadowców.

1. i 4. Batalion/37 uczestniczył z oddziałami 5. Dywizji Strzelców w atakach na wieś Kierzek. Straty w tym boju były następujące

Porucznik Kolwoj zaginiony bez wieści (prawdopodobnie zabity), ciężko ranny kapitan Soroka (?), ranni: kapitan Soboliew II, porucznik Chot (?), Sierdobiński. Ranny, ale pozostał w szeregach podporucznik Nieczajew.

Szeregowych poległo 29, rannych i kontuzjowanych 28 [lub 98]. Zaginęło bez wieści 24 żołnierzy.

 

7 (20) lutego 1915

Pozostałe oddziały pułku zostały przesunięte do wsi Dylewo, gdzie przenocowały.

W nocy do wsi Dylewo przybył 1. i 4. Batalion/37.

 

8 (21) lutego 1915

Rano 8 lutego pułk bez 1. i 4. Batalionu/37 przemieścił się do wsi Kadzidło. Na skraju tej wsi, oraz wsi Siarcza Łąka oddziały pułku obsadziły przednie linie razem z oddziałami 39. Pułku Strzelców Syberyjskich.

Przednia linia w dniu 8 lutego była obsadzana przez 2. Batalion/37 podpułkownika Dita.

 

9 (22) lutego 1915

W tym dniu 2. Batalion/37 na przedniej linii został zluzowany przez 3. Batalion/37.

Rano 9 lutego przeciwnik zajmował skraj lasu naprzeciw wsi Siarcza Łąka oraz pod wsią Jazgarka. Wróg rozpoczął prowadzony przez ciężką artylerię ostrzał wsi Siarcza Łąka i Todzia oraz okopy przed tymi wsiami.  . Ostrzał artyleryjski prowadzony ze wsi Wach i Jazgarka skierowano również na las za wsiami, gdzie znajdowały się rezerwy.

Ostrzał ten był na tyle skuteczny, że zapaliły się zabudowania wsi Siarcza Łąka.

Niemcy wyszli z lasu i ruszyli do natarcia. Znajdujący się tam szeregowi z czujek zaczęli odwrót do okopów za wsią. Na ten widok reszta oddziału zaczęła uciekać z okopów.
Zauważył to dowódca pułku i zawrócił tych ludzi z powrotem do wsi. Pluton cekaemów dowodzonych przez podoficera Skorika celnym ogniem ostrzelał skraj lasu, gdzie rozwinęły się niemieckie tyraliery, zmuszają je, by wycofały się do lasu.

Po wycofaniu się niemieckich tyralier, artyleria wroga zaprzestała ostrzału, bo jak zeznali jeńcy wzięci w tym boju, ich obserwator z artylerii miał stanowisko w okopach przed lasem i wycofał się razem z innymi w głąb lasu.

Wystawiono straże przednie, a roty 2. Batalionu/37 zostały zluzowane przez 3. Batalion/37.

 

Opis walk 13-17 [26-2] lutego [marca] 1915

Rozlokowanie pułku rano 13 lutego było następujące: 3. Batalion/37 obsadzał stanowiska na linii w straży przedniej wzdłuż drogi Piasecznia – Gleba, jednak nie miał stanowisk w tej wsi. 2. Batalion/37 oraz dwie roty z 4. Batalionu/37 stały na kwaterach i w obozowisku we wsi Jeglijowiec. 1. Batalion/37 oraz 13 i 14 rota z 4. Batalionu/37 stały we wsi Strzałki.

Zgodnie z rozkazami dla dywizji nr 11 i nr 13: 2. i 3. Batalion/37 stanowiły lewą formację ataku dowodzoną przez dowódcę pułku, pułkownika Oberuczewa i miały zadanie nacierać na wieś Kierzek w pasie wyznaczonym przez drogę na Kierzek, Kopaczyska, Zawady   oraz  zabudowania wsi z lewej strony i formację atakującą po prawej stronie.

Podczas ataku 3. Batalion/37 obsadzający stanowiska linii w straży przedniej, jak tylko 2. Batalion/37 ją przekroczył, dołączył do ataku. Oba bataliony po przekroczeniu okopów między wsiami Piasecznia i Gleba rozwinęły się w formację bojową, mając po prawej oddziały 38. Pułku Strzelców Syberyjskich

W pierwszej linii znajdowały się 5., 6., 10. i 12. Rota, rezerwa to oddziały 8. i 9. Roty, a 7. i 11. Rota były rezerwą batalionową.

1. i 4. Batalion/37 zostały wyznaczone do ogólnej rezerwy, którą dowodził generał major Kamberg i ruszyły za lewą flanką 38. Pułku Strzelców Syberyjskich.

Około godziny 11:00 przed południem cała formacja bojowa weszła do lasu, który znajdował się na wyznaczonym kierunku. Formacja  na przedzie była ochraniana przez rzadką tyralierę, która poruszała się 200 kroków przed głównymi oddziałami.

Jeszcze zanim oddziały dotarły do pozycji wroga, w odległości wiorsty, 10 i 12. Rota zostały ostrzelane przez wysunięte oddziały przeciwnika. Po odrzuceniu wroga ruszyły dalej, ale po przejściu pół wiorsty, roty te zauważyły przed sobą jeszcze silniejszego przeciwnika, którego front skierowany był na 2. Batalion/37. Po natarciu trwającym godzinę, przeciwnik zaczął się wycofywać, zatrzymując się na każdej kolejnej pozycji. Oddziały pułku zmuszone były walką zdobywać każdy metr.

Walcząc w ten sposób, pułk w końcu dotarł na skraj lasu wychodzącego na Kierzek i tutaj zaczął się okopywać, gdyż zwiad jasno się wyraził, że zajęcie wsi Kierzek w ataku przez odkryty teren bez przygotowania artyleryjskiego jest niemożliwe.

Na pozycji wroga okopy były rozmieszczone z przerwami. Lewa flanka znajdowała się w odległości 300-400 kroków, a prawa 700 kroków. Odległość wyznaczono za pomocą dalmierza Zeissa.

Pozycje wroga frontem zwrócone były na wschód i północny wschód. Rozmieszczone były na wzgórzach na prawym brzegu strumienia, umocnione dwoma rzędami okopów oddalonych jeden od drugiego o około 500 kroków. Okopy wyposażone były w zadaszenia, stanowiska strzeleckie i ziemianki.

Przed okopami rozmieszczone były zasieki, niezbyt dobrze rozbudowane, niemniej stanowiące dużą przeszkodę z powodu tego, że znajdowały się pod ostrzałem karabinów, cekaemów i artylerii. Przed frontem całej pozycji przeciwnika biegł głęboki na 3 arszyny bagnisty rów, w którym płynął strumyk. Rów ten nie został przekroczony przez atakujących, ponieważ od strony wroga miał stromy brzeg.

Naprzeciw pozycji 37. Pułku Strzelców Syberyjskich w okopach były co najmniej cztery cekaemy,   doskonale zamaskowane i osłonięte stalowymi płytami.

Potwierdzały się meldunki zwiadu o oddziałach we wsi Kierzek. Ich liczba, a szczególnie ilość oficerów wskazywała, że garnizon wsi był bardzo liczny. Oprócz cekaemów, obrońcy mieli jeszcze baterię artylerii.

Jednym słowem Kierzek był małą twierdzą. Zdawało się, że jej słabą stroną była prawa flanka wysunięta na południe, choć równie silnie umocniona i wyposażona.

Pozycja ta znajdowała się naprzeciw 3. Batalionu/37.

13 i 14 [26 i 27] lutego podczas przygotowania ataku, w trakcie ostrzału artyleryjskiego wsi Kierzek roty 37. Pułku Strzelców Syberyjskich przesunęły się do przodu o 200 kroków.

15 [28] lutego około południa dowódca pułku poprowadził 37. Pułk Strzelców Syberyjskich do ataku. Atak nie udał się, ponieważ oddziały wspierała tylko lekka artyleria strzelająca z dużego dystansu, która nie mogła zniszczyć wroga zajmującego umocnione okopy. Z tego powodu wróg miał wysokie morale i każdy nasz żołnierz wychodzący z okopów do ataku był pod ostrzałem karabinów i cekaemów, które przerzedzały atakujące szeregi.

W czasie przygotowania ataku w dniu 13 lutego zginęli porucznik Simakow i podporucznik Leontiew, a przy ataku 15 lutego  poległ prowadzący oddziały do natarcia  dowódca – bohater pułkownik Oberuczew. Razem z nim, z szeregów pułku ubyło 150 strzelców. Ten atak jasno pokazał, że nie uda się zdobyć Kierzka frontalnym atakiem. Atak taki trzeba metodycznie przygotować, a do tego niezbędna jest chociaż niewielka liczba haubic, a lekkie baterie należałoby ustawić na mniejszym dystansie.

W tym czasie od dowódców sektorów dochodziły informacje, że 15 i 16 lutego będą przygotowania do ataku. Oddziały 37. Pułku Strzelców Syberyjskich nocami, po cichu (w ciągu dnia pracować się nie dało), nie zważając na ostrzał karabinów i cekaemów, podciągnęły swoje pozycje do przodu. Do rana 17 lutego, 10. Rota podeszła na 200-250 kroków od okopów przeciwnika.

Z rana tego dnia zaczęło się systematyczne i bardzo udane przygotowanie do ataku poprzez prowadzony ostrzał artyleryjski.

Szczególnie dobrze pracował pluton haubic i lekka bateria ze wsi Oborczyska, która flankowała okopy nieprzyjaciela.

Ogień tych baterii był celny, dzięki dobrze wybranemu stanowisku obserwacyjnemu w okopach 12. Roty, znajdującemu się 500 kroków od wroga.

Widząc doskonałe rezultaty artylerii, dowódca pułku  podpułkownik Czibisow wyjaśnił sytuację wezwanemu do siebie dowódcy 3. Batalionu, kapitanowi Birszjertowi    i rozkazał równo o godzinie 11:00 rano przejść do natarcia i 3. Batalionem/37 atakować  zachodni odcinek pozycji wroga i opanować jego okopy. Kierunek ataku, wzdłuż okopów, we flankę wroga.

2. Batalion/37 otrzymał rozkaz  od dowódcy pułku, by wspomagać atak 3. Batalionu/37 ogniem z okopów. Ze sztabu przesłano rozkaz o uczestniczeniu we wsparciu ogniowym 38. Pułku Strzelców Syberyjskich.

Wyznaczonemu po śmierci pułkownika Oberuczewa dowódcy pułku, naczelnik lewego sektora, generał major Kambery  zatwierdził wszystkie rozkazy  oraz oddał mu do dyspozycji 9. Rotę z rezerwy sektora, dając wskazówki jej użycia na wypadek niepowodzenia ataku.

Do ataku wyznaczono 10. i 12. Rotę, a jako posiłki 11. Rotę z rezerwy batalionowej. W razie niepowodzenia ataku ściągnięta z pułkowej rezerwy 9. Rota miała ochraniać odwrót.

Dowódca pułku i dowódca 3. Batalionu/37 ustalili, że zmiana czasu ataku albo rozkaz o odwrocie powinien być wykonany przypadku, jeśli dowódca batalionu otrzyma taki rozkaz na piśmie. Rzeczywistość okazał się inna i dowódca batalionu nie zdążył przekazać rozkazu, aby roty ruszyły naprzód, gdy ktoś krzyknął głośno „atak odwołany”. Jednak dowódcy 10. Roty, podporucznik Kłokow i 12. Roty, sztab kapitan Wasjukiewicz nie zwrócili uwagi na ten okrzyk i poderwali roty do przodu. 10. Rota ruszyła w kierunku płonących domów, a 12. Rota na prawo od 10-tej. Szybko przeskoczyli rów [kanał pod Kierzkiem], przecięli zasieki i rzucili się na nieprzyjacielskie okopy. W tym samym czasie zza lewej flanki 10. Roty wysunęła się 11. Rota prowadzona przez dowódcę batalionu  kapitana Birszjerta z celem okrążenia prawej flanki przeciwnika.

Nie zrażając się ciężkimi ranami, jakie odnieśli dowódca batalionu i dowódca roty podporucznik książe Wacznadze, rota pod dowództwem feldfebla podpraporszczyka Czjebotarjewa wdarła się do okopu.

Do tego czasu 2. Batalion/37 zgodnie z rozkazem wspomagał atak ogniem, a potem sam ruszył naprzód, aby zająć okopy wroga znajdujące się przed nimi naprzeciw zagajnika.
Jednak roty z powodu ostrzału z cekaemów, które otworzyły do nich ogień, skręciły w lewo i ruszyły po śladzie poprzedzającego 3. Batalionu/37. Koło płonących domów 5. i 7. Rota (czołowe roty) zostały zatrzymane przez dowódcę pułku, doprowadzone do porządku i przekazane dowódcy 2. Batalionu/37 z zadaniem wspomagania wysuniętych rot 3. Batalionu/37 z ich lewej flanki.

W tym czasie rota z pułkowej rezerwy (9. Rota) została wprowadzona między płonące domy z zadaniem, by ruszyć na północ drogą wzdłuż wsi Kierzek, poszukać tam pozycji i osłaniać oddziały atakujące pozycje wroga.

Zadania tego 9. Rota nie wypełniła, porwana ogólną pogonią za przeciwnikiem, sama ruszyła za nim.

Po wyparciu nieprzyjaciela z okopów,   oczyszczając las roty przemieszały się ze sobą i z ludźmi z 38. Pułku Strzelców Syberyjskich. A oprócz tego wróg po opuszczeniu okopów kontynuował upartą obronę w lesie na odcinku naprzeciw 38. Pułku Strzelców Syberyjskich. Pułkowy adiutant sztab-kapitan Russjew, widząc wielu ludzi wałęsających się bez celu, zebrał wokół siebie około 200 żołnierzy i z nimi ruszył w kierunku wystrzałów rozlegających się w lesie. Doskonale widząc znajdującego się na flance nieprzyjaciela, rozbił go i oczyścił pozycje.

Dowódca pułku niepokojąc się o odcinek z północnej strony, swoją grupą zaczął zbierać rozproszonych po lesie ludzi i rozesłał ordynansów z rozkazem dla rot, aby zbierały się we wsi Kierzek i ruszyły wzdłuż zachodniego skraju lasu w kierunku północnego wyjazdu z tej wsi.
Przejście lasu z obławą zostało zlecone dowódcy 2. Batalionu/37  podpułkownikowi Dit i zadanie to zostało dobrze wypełnione.

Od lewej, między wsią a rzeką Omulew podchodziła 12. Rota.

Ze wsi Kierzek do wsi Kopaczyska został wysłany konny oddział   jako zwiad, który ustalił ze wieś Kopaczyska zajmują niewielkie oddziały nieprzyjaciela.

Zajęcie wsi Kierzek umożliwiło uderzenie na Kopaczyska, dlatego dowódca pułku nakazał 12. Rocie zająć Kopaczyska, nie zrażając się tym, że roty nie były jeszcze doprowadzone do porządku i wielu ludzi błąkało się po lesie w pogoni za nieprzyjacielem.

Nie zwlekając, 12. Rota pod dowództwem sztab-kapitana Wasjukiewicza szybko ruszyła naprzód, wyparła nieprzyjaciela z okopów na południe od Kopaczysk, oczyściła wieś z wroga i zajęła ją. Ze wsi sztab-kapitan Wasjukiewicz meldował, że nieprzyjaciel zajmuje okopy na północny wschód od Kopaczysk, przy drodze na Zawady i że u niego brakuje już naboi, jednak pozostanie w Kopaczyskach i związku z tym prosi o wsparcie z powodu dużych strat w rocie.

Nie zważając na silny ostrzał artyleryjski skierowany na drogę do Kierzka, sztab-kapitan Wasjukiewicz wysłał dwukółkę amunicyjną. Z tego powodu koń został ranny.

Na pomoc 12. Rocie wysłano 3. i 7. Rotę.

Otrzymawszy amunicję, 12. Rota nie czekając na wsparcie, wyparła nieprzyjaciela z zajętych przez niego okopów i w ten sposób zdobyto całą wieś Kopaczyska.

Rozproszone oddziały pułku zbierały się na skraju lasu przy drodze prowadzącej na północ ze wsi Kierzek. Pod kierunkiem saperów doprowadzono do porządku i umocniono pozycje na skraju lasu znajdującego się na północ od Kierzka, kierując je frontem na Zawady, w tym samym czasie, kiedy na lewej flance 12. Rota biła się o Kopaczyska.

15. i 16. Rota, pozostający w rejonie działania 38. Pułku Strzelców Syberyjskich  i prowadzone przez dowódcę 4. Batalionu/37  kapitana Tiazjetowa zajęły wieś Karaska.
W tym dniu szczególnie wyróżnili się następujący oficerowie:

Dowódca 3. Batalionu /37 kapitan Birszjert – dzięki którego energii i nieustępliwości  atak był poprowadzony energicznie i skutecznie.

Sztab-kapitan Wasjukiewicz, który przejął dowodzenie 3. Batalionem/37 od kapitana Birszjerta, energicznie kontynuował rozpoczęty atak, stopniowo spychając nieprzyjaciela przy ataku na wieś Kopaczyska, wyparł stamtąd wroga i umocnił się w tej wsi. W walce tej został dwukrotnie lekko ranny, ale pozostał w szeregach.

Podporucznik Kłokow z 10. Roty – pierwszy dotarł do okopów.

Podpraporszczyk Czjebotarjew przejął dowodzenie 11. Rotą po ranieniu podporucznika księcia Wacznadze i doskonale wypełniał zadanie wyznaczone rocie.

Podporucznik Książe Wacznadze  - przed zranieniem dokładnie przekazał   wytyczne rocie, dzięki czemu podpraporszczyk Czjebotarjew doskonale wypełnił zadania po zranieniu dowódcy.

Dowódca 8. Roty kapitan Czutkow, który będąc w rezerwie batalionu, gdy 2. Batalion/37, mający rozkaz atakowania umocnionej pozycji wroga nieco się spóźnił, poderwał 8. Rotę naprzód i w ten sposób pociągnął za sobą 2. Batalion/37.

Sztab-kapitan Russjew, którego działania przedstawiono wcześniej.

Porucznik Koturski, który wspomagał ogólny atak ogniem z cekaemów swojego plutonu, doskonale wybrał stanowiska dla cekaemów i kierował ich ogniem, wybierając najważniejsze cele.

Kapitan Tiazjetow dowodzący 4. Batalionem wyparł ze wsi Karaska przeciwnika i umocnił się w niej.

Porucznik Perli dowodzący 6. Rotą, przejawiał nadzwyczajną energię, dzięki czemu w ciągu jednej nocy, nie zważając na silny ogień karabinowy, cekaemów i artylerii, osobiście dowodził pracami, w trakcie których wykopano długi na 300 kroków okop dobiegowy w kierunku przeciwnika  , a na końcu okopy, które posłużyły jako punkty wyjściowe do ataku na przeciwnika 2. Batalionu/37.

Dowódca 2. Batalionu/37 podpułkownik Dit – przejawiał wyjątkową energię i zimną krew podczas robót podciągających okopy w kierunku pozycji wroga.

W tym boju ranni i kontuzjowani zostali:

Kapitan Birszjert, podporucznik Książe Wacznadze, kapitan Kuzjema ranny do końca boju pozostał w szeregach.

Zabity podporucznik Szjeszkow, sztab-kapitan Wasjukiewicz ranny pozostał w szeregach.

Kontuzjowani praporszczyk Bielski, sztab-kapitan Russjew i porucznik Kotarski pozostali w szeregach.

Szeregowych: 391 zostało rannych, 106 poległo.

Po zajęciu Kierzka i Kopaczysk, na podstawie rozkazów nr 84. i 86. od dowódcy Brygady, pułk wystawił straże przednie nad rzeką Omulew od wsi Kopaczyska do drogi na Karaskę. Zwiadowcy z batalionu zajmującego Kopaczyska obserwowali Zawady.

 

18 lutego [3 marca] 1915

Rozkaz dywizji nr 91 otrzymano o godzinie 11:30 przed południem. W rozkazie tym, 38. Pułk Strzelców Syberyjskich wyznaczono do ataku na wzgórze 64,0 [na współczesnej mapie wzgórze 137] i zajęcia wsi Zawady, a dwa bataliony (lewa flanka) miały zażarcie bronić pozycji na odcinku Kopaczyska- Kierzek.

2. Batalion/37 pod dowództwem pułkownika Dit stanowi ogólną rezerwę i rozlokowany jest na północno-zachodnim skraju wsi Kierzek. Lewa flanka to 1. i 4. Batalion/37, w rezerwie 2. i 3. Batalion/37. Dowódcy 4. Batalionu/37 rozkazano, by z nastaniem ciemności wystawić we wsi Kopaczyska dla ochrony dwie roty.

18 lutego ranny został porucznik Borodajewski.

 

19 lutego [4 marca] 1915

Atak 38. Pułku Strzelców Syberyjskich nie powiódł się. W rozkazie ze sztabu nr 105 była informacja, że w nocy na 20 lutego będzie nocny atak jednego batalionu na wzgórze 64,0.

 

20 lutego [5 marca] 1915

Oddziały pułku zajmowały następujące pozycje. Dwie roty 4. Batalionu/37 w Kopaczyskach. 1. Batalion/37 oraz 13. i 14. Rota stały w lesie zajmując obronną pozycję frontem na wieś Kopaczyska.

20 lutego na pomoc 38. Pułkowi Strzelców Syberyjskich w ataku na wzgórze 64,0 wysłano 1. Batalion/37 do dyspozycji pułkownika Sieriebriakowa. Oddział ten poniósł w tym boju duże straty. Poległ porucznik (?), 95 szeregowych zostało rannych, 12 zaginęło, 18 poległo.

13. Rota została wysłana do wsi Guzowatka dla ochrony przeprawy przez rzekę Omulew.

O działaniach 1., 2. i 3. Batalionu/37 w dniach od 20 do 25 lutego włącznie brak informacji, gdyż bataliony te znajdowały się w dyspozycji generała majora Kambera i dowódcy 38. Pułku Strzelców Syberyjskich, od których pułk/37 nie otrzymał informacji.

4. Batalion/37 dwoma rotami: 15. i 16. obsadzał linie obronne pod wsią Kopaczyska, 13. Rota koło przeprawy pod wsią Guzowatka, a 14. Rota stanowiła ochronę dywizjony artylerii.

W nocy z 23 na 24 lutego pułk atakował wieś Zawady cztery razy, jednak ataki te nie powiodły się.

26 lutego (11 marca) resztki pułku odprowadzono na wcześniejsze pozycje pod wieś Kierzek. Wycofanie się ze wzgórza 64,0 przebiegło w pełnym porządku, niezauważone przez wroga. Oddziały pułku zajęły linię obronną we wsi Kierzek do drogi do wsi Karaska. Z prawej były oddziały 38. Pułku Strzelców Syberyjskich.

Od 26 lutego do 1 marca (11-14 marca) pułk zajmował linię obronną z pozostałymi rotami na umocnionych pozycjach pod wsią Kierzek.


Straty pułku:

21 lutego (6 marca) – 19 poległych i 7 rannych szeregowych

22 lutego (7 marca) –3 poległych i 5 rannych szeregowych

23 lutego (8 marca) – 2 poległych i 9 rannych szeregowych

24 lutego (9 marca) – poległ podporucznik Kłokow, zaginął kapitan (?), ranny kapitan Czutkow, poległo 11 szeregowych, 128 rannych, 9 było zaginionych

25 lutego (10 marca) – zaginieni podpułkownik Dit, kapitan Wasjukiewicz, podporucznik Łogwinow, sztab-kapitan Pietrow, poległ porucznik Kołtakow, 21 szeregowych zostało rannych, 930 zaginęło.

Na wzgórzu stracono: 1., 2., 3., 4., 5., 6., 10., 11. i 12. Rotę wraz z oficerami znajdującymi się na pierwszej linii.

czwartek, 6 lutego 2020

Siarcza Łąka II – cmentarz wojenny z I Wojny Światowej


Siarcza Łąka II – cmentarz wojenny z I Wojny Światowej
(Kriegsfriedhof des Ersten Weltkrieges)

Siarcza Łąka – wieś w województwie mazowieckim, w powiecie ostrołęckim, w gminie Kadzidło.
W okolicy wsi Siarcza Łąka znajdują się co najmniej dwa miejsca pochówku żołnierzy Wielkiej Wojny. O cmentarzu Siarcza Łąka I, założonym przy krzyżu przydrożnym z 1877 r. pisałem wcześniej. Drugim jest mogiła zbiorowa w lesie, na terenie należącym do Nadleśnictwa Myszyniec.
Grób przetrwał w niezłym stanie dzięki opiece leśników. Niski, prostokątny w zarysie kopiec ziemny o płaskiej powierzchni oznakowany jest prostym, drewnianym krzyżem bez inskrypcji. O tym, że jest to mogiła z czasów I wojny światowej świadczą wspomnienia mieszkańców, spisane przez leśników oraz konstrukcja grobu. Miejsce to nie jest wzmiankowane w niemieckich dokumentach z okresu międzywojennego, co może świadczyć, że pochowano tutaj żołnierzy armii carskiej.

Najzacieklejsze walki w okolicy toczyły w lutym i marcu 1915, kiedy to teren parę razy przechodził z rąk do rąk. Walczyli tu ze sobą żołnierze z niemieckiej 37. Dywizji Piechoty i Pułki Syberyjskie, po obu stronach była dużo polskojęzycznych żołnierzy.

Od marca do lipca wieś Siarcza Łąka znajdowała się na bliskim zapleczu frontu po stronie rosyjskiej.
Ilość pochowanych tu żołnierzy, brak danych.

Siarcza Łąka II – leśny cmentarz pięlęgnowany przez nadleśnictwo i trwający w żywej pamięci lokalnej społeczności , gdzie spoczęli żołnierze Wielkiej Wojny, wielu z nich było Polakami.

Odległość od centrum Ostrołęki – 29 km.

Post powstał przy współpracy z Małgorzata Karczewska.
 Małgorzata Karczewska

 -Film z cmentarza zamieszczony na FB. -







Siarcza Łąka II – cmentarz wojenny z I Wojny Światowej

Siarcza Łąka II – cmentarz wojenny z I Wojny Światowej

Siarcza Łąka II – cmentarz wojenny z I Wojny Światowej

Siarcza Łąka II – cmentarz wojenny z I Wojny Światowej


środa, 1 maja 2019

Bitwa o Narew - forsowanie Narwi pod Ostrołęką

Rozwijająca się ofensywa na froncie wschodnim potrzebowała nowych oddziałów, jednym z nich była 54 Dywizja Piechoty w składzie:
90. Rezerwowy Regiment Piechoty z Meklemburgii (Reserve-Infanterie-Regiment Nr. 90),
27. Rezerwowy Regiment Piechoty z Saksonii (Reserve-Infanterie-Regiment Nr. 27),
84. Regiment Piechoty von Manstein z Szlezwiku (Infanterie-Regiment von Manstein (Schleswigsches) Nr. 84).
_____________________________________________
Notatki z kroniki - 27. R.I.R
Regiment ten opuszcza okopy frontu zachodniego i ze stacji Launois na trasie Rethel-Charleville-Mézières wyrusza transportem kolejowym w długą podróż.
Ponieważ cel był ściśle tajny, sądzono na początku że regiment jedzie do Alzacji, stamtąd pociągi ruszyły jednak na wschód.
Jechaliśmy przez: Sedan, Longuyon, Fentsch (hier deutsche Grenze), Diedenhofen, Metz, Hargarten, Saarbrücken, Bad Kreuznach, Bingerbrück, Frankfurt am Main, Fulda, Eisenach, Erfurt, Corbetha, Leipzig, Dobrilugk-Kirchhain, Cottbus, Guben (Gubin), Bentschen (Zbąszyń), Posen (Poznań), Gnesen (Gniezno), Hohensalza (Inowrocław), Thorn (Toruń), Deutsch-Eylau (Iława), Osterode (Ostróda), Allenstein (Olsztyn), Ortelsburg (Szczytno), do Puppen (Spychowo).
Wzorowe zabezpieczenie tajemnicy naszego transportu sprawiło, że wysłanie najprostszej pocztówki do krewnych było nie lada wyczynem. Tajemnica naszego miejsca docelowego została ostatecznie rozwiązana w Cottbusie, gdzie otrzymaliśmy mapy rosyjskiego teatru wojny.
Po wyładunku w Spychowie, które leżały w Puszczy Piskiej, cudownych wysokopiennych lasach, przemaszerowaliśmy na południe przez Adamsverdruss (Szklarnie), Kokosken (Kokoszki) na Friedrichshof (Rozogi).

Trasa przebyta przez 27 rezerwowy Regiment Piechoty.

_____________________________________________
Notatki z kroniki - 90. R.I.R
Vormarsch auf Ostrolenka.
Marsz na Ostrołękę.
(sobota, 24 lipca - poniedziałek, 26 lipca 1915 r.)
Sobota 24 lipca 1915
Od Friedrichshofem (Rozogi) droga prowadziła nasz do granicy niemiecko-rosyjskiej.
Po jej przekroczeniu w palącym słońcu maszerowaliśmy przez Dąbrowy i spalony do fundamentów Myszyniec w kierunku wsi Drężek.
Mijane po drodze pola uprawne wyglądały jakoś dziko, brakowało im uporządkowania, daleko im było do tych z terytorium Niemiec. Na mijanych uprawach widzieliśmy owies, ziemniaki, grykę, czasami żyto, ale wszystko to rosło w rachitycznej postaci.
Na terytorium Rosji droga oznaczona na mapach jako szosa rozszerzyła się na szeroki nieutwardzony piaszczysty trakt pocięty licznymi koleinami.
Droga ta miała zdaje się po 50m szerokości. Każdy patrzył z przerażeniem na te nędzne drogi, gdzie żołnierze i konie czasami tonęli po kolana, a pojazdy i artyleria po osie kół.
Niedługo wszyscy wybierali sobie dogodną ścieżkę, ale zwykle jechali lub maszerowali skrajem, poszerzając drogę coraz bardziej. Jak się później dowiedzieliśmy, w Rosji obowiązywał zakaz wytyczania drogi przy niemieckiej granicy, aby utrudnić Niemcom postęp w razie wojny.
W wyniku trzydniowej podróży pociągiem oraz długiego marszu piaszczystą szosą , niektórych żołnierzy w szeregach dopadało zmęczenie i pozostali w tyle. Rozrzedzone kolumny marszowe Regimentu przemieszczały się coraz wolniej.
Dopiero we wsiach Drężek i Wykrot został wyznaczony pierwszy nocleg.
Wszystkie domy w okolicy z tych co przetrwały pożary były wykonane z drewna, przeważnie były to nędzne chaty, małe i brudne. Mieszkańcy stali w marnych ubraniach przed domami lub patrzyli przez małe okna, często obserwowali niemieckich żołnierzy, którzy naprawiali drogi i budowali kolej wąskotorową, która miała służyć do transportu żywności i amunicji na front.
Nie posiadali dużo, najczęściej tylko to co mieli na sobie. Śpią na drewnianym łóżkach wyściełanych co najwyżej słomą pod głowę. Stół, ławeczka, dwa drewniane stołki i kilka prymitywnych wizerunków świętych są ich wspólnym wyposażeniem, ale także cała armia wszy i pcheł!
Dlatego nie zapuszczaliśmy się więc do ich domów i spaliśmy pod gołym niebem lub pod namiotami z obawy przed insektami.
Niedziela 25 lipca 1915
Nie dano nam pospać długo, już o trzeciej rano pobudka, a o czwartej rano wymarsz. Przez Wydmusy, Wach, Siarczą Łąkę do Kadzidła i Dylewa.
W Kadzidle znajdował się kościół, który tego dnia był wypełniony tłumem i w którym od samego rana nieprzerwania Rosjanie (Kurpie) śpiewali piosenki o bardzo osobliwej melodii.
Po południu byliśmy w Dylewie.
Do tej pory cały czas towarzyszyły nam kuchnie polowe i tabory, czyli nie musieliśmy dźwigać ciężkich tornistrów przydziałowych, co bardzo ułatwiało nam marsz po nieutwardzonych traktach.
Ledwo rozstawiliśmy namioty rozpadał się deszcz, który w krótkim czasie stał się tak gwałtowny, że nikt nie odważył się wyjść na zewnątrz.
Minęło popołudnie i noc. O trzeciej nad ranem wybuchł pożar i spłonęła jedna z szop.
Niestety jeden koń, trzy siodła i bagaże majora von Lüttichau, oraz oberleutnanta Schulza (kucharza III Batalionu) zostały stracone.
26 lipca
Nie dano już nam pospać, w krótkim czasie byliśmy gotowi do marszu. Większość z nas otrzymała tylko kawę z kuchni polowych, gdyż nie było czasu przygotować posiłków. Maszerowaliśmy w strugach deszczu przez Łodziska, Szwendrowy-Most, Siarki i Kamienowiznę do lasu na skraju wsi Łazy. Z czasem deszcz ustał, ale podmokłe drogi, niekiedy przypominające grząskie bagno, sprawiały nam i towarzyszącym nam taborom spore kłopoty. Po drodze widzieliśmy ślady walk i opuszczone rosyjskie okopy.
Byliśmy już blisko linii frontu. Dlatego dowódcy batalionów, kompani i niektórych plutonów przeszli przez folwark Pisarki na skraj lasu, aby zbadać teren. Las, który w najbliższych dniach miał spłonąć, dawał dobrą możliwość skrytego podejścia bliżej pozycji wroga. Las obsadzony był przez żołnierzy Landwery (37. Dywizja Piechoty), wykopali oni okopy o głębokości 1,0-1,5, które nam weteranom frontu zachodniego wydawały się zbyt płytkie.
Od skraju lasu ciągnęła się łąka o szerokości ok 800m, aż do fortów, które trudno było nazwać twierdzą. Tuż za fortami był już brzeg rzeki Narew, za którą znajdowało się miasto Ostrołęka obsadzone przez Rosjan. W nurcie rzeki dało się jeszcze zauważyć resztki sporego mostu, spalonego przez wroga.
Po zmroku teren i brzegi rzeki zostały zbadane dokładniej, gwiaździsta noc i światło księżyca pomogło w rozpoznaniu. Niektóre drużyny III Batalionu próbowały nawet przepłynąć rzekę, ale zostali zauważeni przez Rosjan. Dwunasta kompania miała pierwszych poległych w Rosji.




Na zdjęciu pocztówka, którą ze swoich zbiorów @Grzegorz Cholewa udostępnił mi do skanowania,Widok na dzisiejsze Forty Bema.
W fosie fortu nieznany grób z 1831 lub 1915 roku.
Za fortami pomnik postawiony przez Rosjan na cześć zwycięskiej bitwy pod Ostrołęką w 1831 roku.
W tle panorama Ostrołęki.

_____________________________________________
Pozostałe dwa Regimenty odbyły podobny marsz przez Kurpie.
26 lipca 84 Regiment zakłada obóz w lesie niedaleko osady Kaczyńskie, 6 km na północny-zachód od Ostrołęki (osada wsi Łazy, na zachód od wsi Antonie).
27 Regiment zajmuje pozycje w zalesionym obszarze na wschód od wsi Antonie.
_____________________________________________
Według raportów stacjonującego tu od jakiegoś czasu batalionu Landwery, Ostrołęka była słabo obsadzona przez Rosjan, atak na miasto zaplanowano na kolejną noc.
54 Dywizja Piechoty otrzymała rozkaz:
Zdobyć miasto!

Na zdjęciu pocztówka, którą ze swoich zbiorów @Grzegorz Cholewa udostępnił mi do skanowania,Widok na spalony przez Rosjan most, oraz ślady walk.
Po prawej most zbudowany przez Niemców w 1915 roku.
W tle panorama miasta.
 ___________________

Angriff auf Ostrolenka
Środa, 28 lipca 1915 r.
Po tym, jak południowa część 12 Armii w Pułtusku i Różanie przekroczyła Narew, a część 2. Dywizji Piechoty od 24 lipca na południe od Ostrołęka próbowała utrzymać przyczółek pod Kamianką.
54. Dywizja Piechoty dostała zadanie 28. lipca zająć Ostrołękę, aby odciążyć południowych sąsiadów.
Przygotowania do ataku zostały rozpoczęte we wtorek 27 lipca.

Zdjęcie znalezione w monografiach o Wielkiej Wojnie
Niemieckie oddziały obozujące 4 kilometry od Ostrołęki.

__________________________________________
90. Rezerwowy Regiment Piechoty z Meklemburgii (Reserve-Infanterie-Regiment Nr. 90),
Wieczorem 27 lipca 1915r po zmroku Regiment podszedł do brzegów rzeki Narew.
Po lewej stronie III Batalion oraz 12 i 11 Kompania okopali się bezpośrednio na brzegu Narwi,
po prawej 2 i 3 Kompania I Batalionu obsadziła teren aż do brzegów rzeki Omulew (dopływu Narwi na wysokości grodziska, w 1915 grodzisko znajdowało się na wyspie, po obu stronach tej wyspy koryta Narwi miały podobną szerokość).
Reszta II Batalionu czekała w rezerwie.
Podczas gdy cała niemiecka artyleria utrzymywała nieprzerwany ostrzał artyleryjski na pozycje wroga, rosyjska artyleria nie odpowiadała. Można było uwierzyć, że po drugiej stronie rzeki są tylko słabe stanowiska wroga.
Środa 28 lipca 1915
Spławiono pontony. 1, 4, 9 i 10 kompanie podkradły się do koryta rzeki. Pomimo jaskrawego blasku księżyca i gwiaździstej nocy Rosjanie najwyraźniej tego nie zauważyli.
Ostrzał artyleryjski przeniesiono głębiej na terytorium wroga, wtedy dokładnie o godzinie 00:52
15 łodzi zepchnięto do wody, obsadziły je drużyny 9 Kompanii. Zaś 10 Kompania pod dowództwem Leutnanta R. Lütha, wkroczyła do rzeki z karabinami nad głową w miejscu gdzie brodząc w wodze, przejście rzeki wydawało się możliwe.
Łodzie nie dotarły daleko, wkrótce niektóre utknęły na płyciznach. Odgłosy zamieszania zwróciły uwagę Rosjan, momentalnie odpowiedzieli ogniem, chwile później odezwały się dobrze zamaskowane ciężkie karabiny maszynowe. Pontony zostały szybko podziurawione i zatopione. Desant obu kompani zastopowano. "Przy świetle nadchodzącego dnia zauważyliśmy, ze wyspy i brzegi są dobrze obsadzone przez wroga na ufortyfikowanych pozycjach."
9 i 10 Kompania miały do wyboru dotrzeć do łach piasku na wyspach i okopać się, albo zawrócić na brzeg. Pozostałe Kompanie okopane na brzegu nie mogły dać wsparcia, zostały powstrzymane przez ogień nieprzyjaciela, który nie pozwalał się ruszyć z zajmowanych pozycji.
Całe natarcie zostało przygwożdżone do ziemi aż do zmroku.
"Po zmroku wycofaliśmy się z brzegu i z wyspy. Wróciliśmy do obozu w lesie koło wsi Łazy. Straty były ciężkie, szczególnie w III Batalionie, który musiał opłakiwać około 100 poległych, wśród nich dowódcę 12 kompanii, Leutnanta rezerwy Branbt'a, a w 9 kompanii Leutnanta rezerwy Schmidta i Ehrenbaum'a, oraz Offiziersstellvertreter'a Brandstätter'a.
Za walki w tym dniu: III Batalion 90 R.I.R, a szczególnie żołnierze 9 i 10 Kompanii, otrzymał 2 Krzyże Żelazne klasy I i 40 Krzyży klasy II.
_____________________________________________
27. Rezerwowy Regiment Piechoty z Saksonii (Reserve-Infanterie-Regiment Nr. 27),
III Batalion przegrupował się w spalonej wsi Otok niedaleko brzegu Narwi, a następnie miał obsadzić sześć pontonów obsługiwanych przez 107 Kompanię Saperów, które zostały przygotowane na starorzeczu Narwi koło Muschistwa (osada Muszyństwo).
2 i 4 Kompania miały osłaniać III batalion ogniem z ciężkich karabinów maszynowych z brzegu rzeki, a następnie dołączyć się do III. Batalionu.
Podobnie 1 i 3 Kompania, które najpierw miały zadanie przenieść budulec na budowę mostu na brzeg Narwi.
II batalion ukryty w lesie koło Ljassek (Łazek), miał być pierwszym, który przekroczy zbudowane przez saperów most i zajmie miasto.
O północy wspomniane miejsca zostały obsadzone. Po stronie Rosjan nie było żadnej reakcji.
O wyznaczonym czasie nasilono ogień artyleryjski. Ostrołęka i Narew były spowite czarnym dymem, z którym błyskały eksplozje pocisków i powstające pożary.
O 3:25 ogień artylerii został przesunięty w głąb pozycji wroga.
Dym z pożarów i postawiona zasłona dymna pokrywały miasto i dolinę rzeki.
Przebycie rzeki byłoby możliwe w tym momencie, gdyby pontony były już na rzece.
Nastąpiło jednak opóźnienie, saperzy nie rozpoznali rozlewisk starorzecza koło osady Muszyństwo, okazały się one zbyt płytkie, nawet nie obsadzone pontony nie mogły płynąć, saperzy ze 107 Kompani musieli brnąc z łodziami przez grząski teren.
Kiedy około godziny 5.00 rano pierwszy ponton wydostał się ze starorzecza na rzekę, dowódca i wioślarze tego pontonu zostali natychmiast skoszeni ogniem z nieprzyjacielskiego brzegu.
Ponton dryfował na południe rzeki i utknął w łachach naprzeciw pozycji 11 Kompanii, która miała być pierwsza przerzucona na drugi brzeg.
Drużyny 11 Kompanii, które chciały się do niego zbliżyć, zostały ostrzelane przez Rosjan.
Wraz ze wzrostem natężenia dziennego światła ogień piechoty, artylerii i karabinów maszynowych z pozycji rosyjskich stawały się coraz silniejsze, powodowały coraz większe straty kompaniom, które teraz zostały zduszone do ziemi na odkrytym terenie.
W kompaniach wyznaczonych do mostu, nie działo się lepiej.
Każda z kompanii dostała do przeniesienia łodzie i belki drewniane na budowę mostu pontonowego. Mieli do przebycia otwarty bagnisty teren.
Zwodowano kilka pontonów oraz przygotowano materiały na budowlane brzegu i oczekiwano na natarcie.
Jak notowano w późniejszych wspomnieniach, żołnierze mieli wysokie morale, ta forma ataku była ciekawą odmianą w stosunku do długotrwałych walk w okopach frontu zachodniego.
W czasie gdy atak 90 regimentu na południu od spalonego mostu załamał się na wyspach, a planowane forsowanie Narwi przez kolegów z III Batalionu zmagało jeszcze ze starorzeczem, ostrzał nieprzyjaciela nasilał się.
Część drewnianych materiałów na most zapaliła się, padali pierwsi zabici.
Próbowano jeszcze wykonać część prac budowlanych, ale nieprzyjaciel skutecznie je uniemożliwiał.
Świtało, piechota która znajdowała się wtedy na otwartym terenie nie miała odwrotu, musiała kryć się w tym podmokłym terenie i przetrwać ogień nieprzyjaciela do wieczora.
_____________________________________________
W tam samym czasie 84 Regiment Piechoty von Manstein z Szlezwiku (Infanterie-Regiment von Manstein (Schleswigsches) Nr. 84).
pozostaje w rezerwie.
I i III Batalion zajmowały pozycje we wsi Łazek, a II Batalion i kompania karabinów maszynowych w Antoniach. Gdy stało się jasne, że natarcie się nie udało, I i III wycofują się do Olszewki, a II do Przystani.

Na zdjęciu pocztówka, którą ze swoich zbiorów @Grzegorz Cholewa udostępnił mi do skanowania,
Okopy niedaleko Ostrołęki.

_____________________________________________
Złe rozpoznanie sił nieprzyjaciela było przyczyną niepowodzenia ataku na Ostrołękę. Jak bardzo błędne to rozpoznanie przekonano się kilka dni później, gdy w końcu miasto zostało zajęte, dopiero doceniono dobrze umocnione pozycje nieprzyjaciela, z których 4700 dostało się do niewoli i zdobyto 22 ciężkie karabiny maszynowe. (ale o tym może opowiem innym razem)
_____________________________________________
Głównodowodzący grupą Armii Generał von Gallwitz uważał, że kontynuacja udanego natarcia jest mało prawdopodobna, ponieważ można się spodziewać kolejnych niespodzianek ze strony przeciwnika.
W związku z tym wydał rozkaz zaprzestania dalszych prób forsowania Narwi pod Ostrołęką w najbliższych dniach.

Mapa z pozycjami Niemców przed natarciem.
Noc z 27/28 lipca 1915 roku.

Jako podkład użyto niemiecką mapę sztabową, wydrukowaną w 1915 roku, kopiując mapy rosyjskie