Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydmusy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydmusy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 maja 2019

Wykrot, Wydmusy, Zawady – wojna pozycyjna – 1915

Notatki na podstawie kroniki:
Infanterie-Regiment Nr. 150
(1 Warmiński - 150 Regiment Piechoty).


Nieprzerwane ataki nieprzyjaciela na nasze linie obrony niedaleko granic Prus Wschodnich trwały do początku kwietnia. Ataki wroga były zawsze krwawo odpierane. Gigantyczna ofensywa przeciwko Prusom Wschodnim z linii Narwi (w postaci ogromnych mas ludzi wylewających się z twierdz: Grodno, Łomża, Ostrołęka i z Przasnysza) nie powiodła się. Ogromne masy, które miały zalać Prusy Wschodnie, załamały pod murem ochronnym Prus Wschodnich. Nadszedł spokój i front zamarł w walkach pozycyjnych.
W tym czasie pozycje były umacniane i poszerzane, ustawiano dodatkowe zasieki z drutów kolczastych. 
Sztandar I Batalionu 150 Regimentu


Wykrot 1915

Wieś Wykrot stała się bazą wojskową.
Od czasu do czasu podejmowano akcje przeciw wrogom, np. by schwytać jeńców. W okopach załogi były zmieniane w regularnych odstępach, tak aby żołnierze mieli wystarczająco dużo czasu na odpoczynek. Stopniowo aktywność bojowa była coraz bardziej ograniczona do patroli. Również artyleria po obu stronach odzywała się sporadycznie, tyle, by czasem zakłócić pracę nad okopami. 29 marca 1915 -150 Regiment Piechoty dostaje uzupełnienia w postaci 500 ludzi. 10 Kompania składa się teraz z 220 żołnierzy. 
Wykrot. Pozostałości jednej z chat.

Na początku kwietnia z Dywizji przychodzi rozkaz, by wysiedlić wszystkich cywili znad pierwszej linii frontu, w tym ze wsi Wykrot. Akcja ta jest konieczna, ale jest też bardzo uciążliwa dla mieszkańców. Nie mogą ze sobą niczego zabrać, bo konie i wozy już dawno zostały zarekwirowane przez wojska. Wyjeżdżają więc z małym dobytkiem, załadowanym na wózki ręczne, tworząc długą kolumnę płaczących kobiet i dzieci oraz naburmuszonych mężczyzn. Wieś Wykrot licząca 122 gospodarstwa rolne, stała się prawdziwa męska. Spośród mieszkańców, została w niej tylko strasznie zaniedbana, pomarszczona, stara kobieta, ponieważ nie mogła maszerować i nie było dla niej transportu. Żołnierze zaopiekowali się nią. 12 kwietnia po długiej chorobie do Regimentu powrócił major Kittel i przejął II Batalion. Jak również pielęgniarka, siostra Elfriede Scherhans, która towarzyszyła regimentowi od początku wojny, a była ranna w wypadku karetki. Wieczorem 26 kwietnia dowódcy brygad i pułków zostają wezwani na naradę do dowództwa dywizji. Ekscelencja v. Staabs daje obraz ogólnej sytuacji i wyjaśnia konieczność wiązania sił rosyjskich, by nie mogli oni przerzucić wojsk na inne fronty. Dlatego też od czasu do czasu powinna mieć miejsce ofensywa w zmieniającą się linię frontu. 28 kwietnia 75 Dywizja Rezerwowa Piechoty stacjonująca po lewej stronie naszej Dywizji ma zaatakować pierwsza. Atak ten ma być wspierany aktywnością części sił z I i III Batalionu (150 IR). Przed atakiem poszerzono przejścia w linii zasieków i w polach minowych. Rozbrojono dwadzieścia min, a przy 21-szej znaleziono rozbity karabin, jagnięcą czapkę i epolety z oznaczeniem 9 Pułku Turkmeńskiego, a z pechowego żołnierza rosyjskiego nic nie zostało. 28 kwietnia o godz. 4.30 nasza artyleria otworzyła ogień, ale wkrótce i Rosyjska artyleria odpowiedziała. Wróg celował głównie w wieś Klimki i nasze lewe skrzydło. Cała wieś płonie. Jedyna zagroda we wsi, która się nie pali to ta z bocianim gniazdem, a bocianów nie odstraszają ani wybuchy granatów, ani gęste chmury dymu. O godzinie 6 rano kompanie szturmowe z I i III Batalionu ruszają do ataku, przechodzą przez przejścia w zasiekach z drutu kolczastego i z dużym impetem i niewielkimi stratami docierają do oddalonych o ok. 500 m rosyjskich okopów. Okopy były słabo obsadzone, więc Rosjanie szybko się wycofali na drugą, mocniejszą linię obrony. Atak 75 Rezerwowej Dywizji Piechoty – pod silnym ostrzałem artylerii nieprzyjaciela posunął się o zaledwie kilkaset metrów. Strzelcy okopali się na osiągniętych pozycjach, ale wieczorem w nadchodzących ciemnościach wycofano wszystkich na pozycje wyjściowe, ponieważ obecnymi środkami kolejne ataki na pozycje Rosjan wydawały się niemożliwe. 1 i 10 kompania naszego Regimentu zostały jednak na zdobytych pozycjach. W nocy przerzucono kozły z zasiekami drutu kolczastego, a okopy przebudowano frontem do wroga.
Stopniowo nadchodzi wiosna. Woda z topniejącego śniegu zmiękczyła grunt, na łąkach rozlewiska, a drogi zamieniły się w bagna, na których pojazdy zapadały się powyżej osi. Okopy także zapełniły się wodą. Ale wiosenne słońce wkrótce zaczyna wykonywać swoją pracę i wysusza ziemię w kilka tygodni. Rzeka Rozoga cofa się z zalanych łąk do swojego głównego koryta. Z tego powodu trzeba było rozbudować okopy obronne, szczególnie na prawym skrzydle, gdzie rozlana Rozoga stanowiła do tej pory wystarczającą zaporę. Również wróg rozbudowuje swoje pozycje. Często ich żołnierze zachowują się bardzo żywiołowo. Czasami muzyka, śpiew i krzyki w czasie wiosennych nocy docierają do nas bardzo wyraźnie. Słychać nawet głosy kobiet. Wioska Jazgarka została całkowicie zrównana z ziemią przez nasze haubice, ale Rosjanie trzymają tam pozycje bardzo wytrwale. We wsi Wykrot sporo się dzieje. Sprzęt i odzież są naprawiane lub wymieniane, sprząta się wioskę i kwatery. Wokół buduje się i naprawia drogi. Żołnierze w czasie przerw od służby z wielkim zapałem dbają o swoje kwatery, porządkują je, sadzą jodły i kwiaty, grodzą je białym drewnem brzozowym. W ten sposób Wykrot staje się pięknym ogrodowym miastem. Życie w Wykrocie przybiera coraz bardziej pokojowe formy. Buduje się stołówki, kasyna, odbywają się nawet spektakle teatralne, które są wystawiane przez stacjonujących tam artylerzystów. W celu promowania zainteresowań ogrodniczych powołano komitet, który przyznaje nagrody najpiękniejszym ogrodom. W odpowiednich miejscach przy rzece Rozodze przygotowano łaźnie i kąpieliska. Kompanie, które nie mają służby, chętnie przeprowadzają ćwiczenia i szkolenia bojowe. Dzięki grom sportowym - piłka nożna - ludzie pozbywają się nudy. W dniu 3 maja 1915 telegram z Grupy Armii Gallwitz'a nakazał usunięcie "z terenu operacji" siostry Elfriede, ponieważ pobyt pielęgniarek na froncie był niezgodny z przepisami. Siostra Elfriede towarzyszyła Regimentowi przez siedem miesięcy - prawdopodobnie jako jedyna w wojsku - w różnych kampaniach wojennych i zyskała ogromny szacunek wśród żołnierzy. Po małej imprezie na której był dowódca Regimentu i wszyscy oficerowie, 4 maja opuściła nasz Regiment na zawsze, ale zachowała się wierna pamięć o jej odwadze na pierwszej linii frontu. 
Wykrot. Siostra Elfriede.

Siostra Elfriede


W maju odbywają się w Wykrocie dwa nabożeństwa polowe, w które prowadzą ksiądz Euzebiusz i kapelan dywizji ksiądz Wenzel.
Młody franciszkański mnich (Euzebiusz) jest opalony na brązowo jak jego szata, ponieważ żaden kapelusz nie chroni go przed słońcem. Obecnie znajduje się w dobrej sytuacji budżetowej, bo otrzymuje odpowiednie wynagrodzenie z wojsku. Ale jako żebraczy mnich nie może posiadać żadnej własności, dlatego wszystko, czego nie potrzebuje na wydatki osobiste wysyła do swojego klasztoru, a mianowicie do biblioteki, która jako jedyna może przyjmować darowizny pieniężne.
Młody franciszkański mnich (Euzebiusz)



Wykrot. Oficerowie i kapelan dywizji ksiądz Wenzel


Nabożeństwo protestanckie.

12 maja 146 Regiment opuszcza szeregi 37 Dywizji Piechoty i udaje się w inne rejony teatru wojennego.

13 maja 1915 ponownie przyjeżdżają uzupełnienia (Ersatzmannschaften), więc kompanie mają teraz pełne składy osobowe i w tym samym czasie pojawiają się trudności w zaopatrzeniu w prowiant. Po opuszczeniu Dywizji przez 146 Regiment, pół-batalion 150 Regimentu został przeniesiony do obozu leśnego pod Myszyńcem do dyspozycji sztabu dywizji. Mimo że straty w walkach były teraz bardzo małe, to w tym wilgotnym, podmokłym terenie w kwietniu nastąpiło dużo zachorowań. Prosto ze szkolenia w Döberitz i obozu w Warthe przybyło do Regimentu dziewiętnastu młodych, nowo awansowanych oficerów, tak że duże luki osobowe zostały do pewnego stopnia wypełnione.
3 czerwca. Twierdza Przemyśla upadła, ponownie zajęta przez Austriaków! Z tej okazji, na rozkaz dywizji, o godzinie 12.00 w południe, na 30 km odcinku frontu zalewamy Rosjan huraganem ognia. Ze względu na spokojną sytuację na naszym froncie, dowódca Regimentu pozwolił na powrót orkiestry naszego Regimentu, która stacjonowała w batalionie zastępczym w Allenstein (Olsztyn). Gra ona teraz na przemian przy batalionach i czasem przygrywa żołnierzom na służbie w okopach. W połowie czerwca dowódca Dywizji Ekscelencja v. Staabs żegna się telefonicznie z oddziałami. Nowym dowódcą 37 Dywizji Piechoty zostaje generał Gustav Freiherr von Hollen . 
Wykrot.
Wypoczynek żołnierzy w Wykrocie.



Wykrot.


Wykrot. Pomnik poległych.


Wykrot. Podoficerowie kompani karabinów maszynowych.


Sztab II Batalionu 150 Regimentu. Wiosna 1915

Sztab I Batalionu 150 Regimentu - wiosna 1915










Notatki na podstawie kroniki:
Infanterie-Regiment Nr. 147
(2 Mazurski - 147 Regiment Piechoty)

Wydmusy 1915

Walki pozycyjne na południe od wsi Wydmusy.
28 marca - 12 kwietnia 1915 r.
Po ostatnich porażkach Rosjanie w końcu zrezygnowali z daremnych wysiłków, aby zaatakować Prusy Wschodnie z południa. Rosjanie zostali odparci na każdym odcinku frontu, wszędzie, gdzie nasze wojska broniły się na ziemi rosyjskiej. Prusy, prowincja ważna, produkująca sporo żywności dla ludności Niemiec, znów mogła spokojnie kontynuować swoją działalność, a dobra, wioski i miasta zniszczone przez wroga w bezsensownym okrucieństwie mogły być spokojnie odbudowane.
Rozpoczęło się nowe, znośne życie również dla naszego regimentu.
Regiment obsadza okopy na południe od wsi Wydmusy, przed wykopami są słabe zapory z drutu kolczastego. Okopy są zajęte od prawej do lewej przez oddziały I, II i III Batalionu 147 Regimentu. Przeciwnik jeszcze nie przegrupował swoich sił po wycofaniu się naszych oddziałów z Wachu. Przez cały pierwszy dzień, do naszych linii bez przeszkód drogą Wach-Wydmusy docierają rozproszeni po ostatnich walkach żołnierze. Później jednak Rosjanie obsadzają południowy skraj bagien. Odległość między nimi a naszymi liniami wynosi więc 2-3 km i nie dochodzi na tym odcinku do większych starć. Również artyleria wroga jest mało aktywna.
W końcu można było rozpocząć walkę z najgorszym wrogiem, wszami.
Po prawie dwóch miesiącach ludzie mogą wreszcie zrobić coś dla swoich ciał i naprawić znoszone mundury. A któregoś dnia spotyka nas szczególna niespodzianka: dostajemy dary w niewyobrażalnych ilościach, puszkowane jedzenie, ciastka, smakołyki, tytoń, nową bieliznę, wszystko to przysłane do Regimentu przez żonę naszego patrona, Jej Ekscelencję, Panią v. Hindenburg.
Szeroki odcinek bagien między naszymi pozycjami a wrogiem uniemożliwia wysyłanie patroli. W ten sposób cała energia skupia się na rozbudowywaniu okopów. Po przybyciu uzupełnień z Ersatz-Transportów nasze kompanie mają stany w ilości około 200 żołnierzy. Dzięki temu można było wycofać jeden z batalionów z okopów na wypoczynek do wsi Wydmusy. Bataliony w okopach są regularnie wymieniane. 

Olszyny, Zawady 1915
Wojna pozycyjna na wschód od wsi Olszyny i pod Zawadami. 13 kwietnia - 15 lipca 1915 r.
Od 12 kwietnia bataliony są pojedynczo wycofywane z okopów pod Wydmusami i przenoszone na nowe pozycje, luzując 151 Regiment Piechoty i 48 Regiment Piechoty Landwehry.
I Batalion obejmuje pozycje na północnym skraju Bagna Karaska, II Batalion na wysokich wydmach na wschód od wsi Olszyny, a III Batalion w małym lesie. Sztab Regimentu umieszczono w gospodarstwie na wzgórzu 125 w Bandysiach. Pozycja nie jest tak wygodna jak poprzednia. Wydmy i rozległe bagna, które są chronione jedynie przez szańce obronne i stanowiska ogniowe, stanowią jednak dobre cele dla artylerii wroga. Odległość między wrogimi liniami - oprócz prawego skrzydła - wynosi 400-800 m, dzięki czemu karabiny i karabiny maszynowe również mają skuteczny zasięg. Wrogie ostrzeliwanie naszych stanowisk przez piechotę jest irytujące i trzeba ich uciszać miotaczami min. Regiment obsadza niezwykle długi odcinek frontu, prawie 5 km. Dlatego też Regimentowi zostaje dodatkowo podporządkowany Landszturm-Batalion Deutsch Eylau, a niedługo później także I Batalion Piechoty Landwehry Bitterfeld. Ich kompanie zostały rozmieszczone pomiędzy kompaniami regimentu.
Ciągłe wypady patrolowe pomagają utrzymać aktywność bojową oddziałów. Małe patrole są wysyłane dość często. Złapani jeńcy i czasem przybywający uciekinierzy dają jasny obraz sił przeciwnika. Rosjanie są nadal znacznie silniejsi od nas i mimo sporego zagęszczenia na pierwszyznach liniach, mają całe pułki w rezerwie. Najcięższa praca nie wymaga jednak walki z wrogiem, ale z ziemią. Na wydmach, każda nowa wiosenna burza wypełnia pracowicie wykopane rowy wodą. Dopóki kompanie nie nauczyły się wzmacniać ścian okopu gałęziami jodły, a później wystarczającą ilością worków z piaskiem, skutkowało to tym, że okopy obsuwały się. Planowano duże prace drenażowe na bagnach, które w warunkach frontowych nie byłyby łatwe.
Z czasem pojawił się nowy wróg: wielkie upały i susze. Trzeba było kopać studnie. Wiele wysiłku sprawiało też powstrzymywanie pożarów lasów, które ciągle wybuchały tu i ówdzie, a rozprzestrzeniały się z ogromną prędkością. Jedyne pocieszenie, że wróg nie jest w lepszej sytuacji. Prawie każdego dnia ogromne chmury dymu ukazują, że pod tym względem jest u nich znacznie gorzej.
Starcia z wrogiem są sporadyczne, straty niewielkie. Lecz czasem trafiały się bezpośrednie trafienia od nieprzyjacielskiego ognia w niewykończone stanowiska i niekiedy straty spowodowane przez strzelców wyborowych wroga.
Kompanie odbudowują swe pełne stany osobowe dzięki Ersatz-transportom. Jedzenie jest dobre. Kuchnie polowe często muszą gotować dwa razy dziennie, aby poradzić sobie z ilością dostarczanego jedzenia. Ludzie stają się coraz bardziej wypoczęci i sprawniejsi.
2 czerwca, I Batalion Landwehry Bitterfeld zostaje zastąpiony przez III Batalion 48 Regimentu Piechoty Landwehry i użyty w lesie na wschód od wsi Zawady. A kilka dni później na pozycjach na południe od wsi, które ciągną się aż do brzegów Omulwi. O te pozycje toczyły się w marcu ciężkie boje, gdy Rosjanie przełamali tam front.
Obecnie stanowiska obronne są bardzo dobrze rozbudowane. Wybudowano tam też wzorcowe ziemianki mieszkalne. Szczególny zachwyt wzbudza segment sanitarno-kąpielowy oraz stanowisko dowodzenia batalionu.

Kopaczyska 1915
Walki o Kopaczyska 24 czerwca 1915 roku. Większa akcja bojowa przerwała spokój walki pozycyjnej. Na rozkaz Dywizji, wieś Kopaczyska miały zostać zaatakowane przez duży oddział. Zadanie zostało wyznaczone I Batalionowi 147 Regimentu, na godzinę 00.45 w nocy. Kompanie stały gotowe do ataku na cmentarzu na południe od wsi Zawady. Po krótkim przygotowaniu artyleryjskim, które nie było zbyt skuteczne z powodu ciemności, rozpoczęto atak na Kopaczyska 1 kompanią z prawego skrzydła.
Na lewo atakowała 2 Kompania szturmując szaniec znajdujący się przed rosyjskimi okopami. 3 Kompania atakował na wschód od wsi. Przebito się przez pozycje wroga, przy czym decydujące znaczenie miało zdobycie rosyjskiego szańca. Zaskoczony wróg uciekł, zdobyto 80 jeńców. Wkrótce jednak atak się załamał. 1 Kompania w trakcie kontynuowania ataku zostaje ostrzelana z prawej strony z flanki, zza rzeki Omulew, ze wsi Guzowatka, niezdobytej przez oddziały 2 Dywizji Piechoty. Przed 2 i 3 Kompanią Rosjanie się zorganizowali i wyprowadzili wściekłe kontrataki, które stały się bardzo niebezpieczne, z powodu tego, że 4 Kompania atakująca na skrajnej lewej flance nie wykonała swego zadania i utknęła przed pozycjami Rosjan. Dodatkowo, nasza artyleria strzelając w ciemności zaczęła razić nasze oddziały. Powstało zamieszanie.
Atak nie powiódł się. Wydano rozkaz odwrotu. Niestety, oddziały wycofywały się po świcie, czyli w blasku dnia. Otwarty teren i wściekły ostrzał Rosjan w kierunku uciekających powodował ciężkie straty.
Nocny atak na Kopaczyska kosztował I Batalion sześciu oficerów (dowódca 2 Kompanii oberleutnant Quassowski schwytany przez Rosjan, dowódca 3 Kompanii leutnant Boretius, ranny) i 259 zabitych, rannych i zaginionych żołnierzy.

Niefortunny atak tak opisuje Muszkieter Katkowski:
"Najbardziej szokujące godziny, jakie przeżyłem, to godziny szturmu na wieś Kopaczyska. Po przygotowaniu artyleryjskim, I Batalion naszego Regimentu ruszył do ataku. Do rosyjskich zasieków z drutu kolczastego dotarliśmy bez reakcji ze strony wroga. Dopiero gdy zaczęliśmy przecinać zasieki, Rosjanie zaczęli zalewać nas prawdziwym gradem żelaza. My, 1 i 2 Kompania, przebiliśmy się, natomiast 3 i 4 Kompania, musiały przed przebiciem się przełamać opór wroga. Wróg jest ze wszystkich stron, dostaliśmy się w ogień krzyżowy. Nie złamało to nas jednak i po krótkiej przerwie ponownie ruszyliśmy do ataku. Rosjanie wyszli z okopów i krzyczeli do nas, żebyśmy się poddali. Ostrzelaliśmy ich i wkrótce musieli się wycofać. Tylko nieliczni, najodważniejsi z nich, wytrwali. Ponieważ wokół nas rosło już wysokie żyto, nie dało się strzelać celnie w pozycji leżącej, musieliśmy klęczeć. Przyklęknąłem, ale w tym samym momencie zostałem postrzelony w głowę i straciłem przytomność.
Kiedy odzyskałem przytomność, wszyscy towarzysze już odeszli, a my ranni leżeliśmy przed pozycjami wroga. Mój towarzysz B., który został przy mnie, był ranny w ramię. Został u mego boku i pomógł mi czołgać się, ponieważ nie byłem w stanie samodzielnie chodzić. Odciągnął mnie z powrotem około 30 m, a wtedy znowu straciłem przytomność. W czasie, gdy Rosjanie zaczęli zbierać naszych rannych oprzytomniałem. Łzy napłynęły do moich oczu, chociaż nigdy nie płakałem. Wywołał je widok, jak traktowano naszych rannych. Podeszło również do mnie trzech wrogów. Zastrzeliłem pierwszego, a pozostali dwaj uciekli. Wycofałem się i do mojej kompanii wróciłem po 7 godzinach.”

Również ranny Oberleutnant Quassowski przepędził wroga pięcioma strzałami swojego pistoletu. Ale kiedy po południu Rosjanie przyszli ponownie przeszukać pole bitwy, nie mógł się już dłużej bronić i został schwytany.

W jednym z ostatnich postów opisałem nocną walkę o Kopaczyska 24 czerwca 1915 roku.
Udało się znaleźć zdjęcie z tego dnia.
Podpisane jako:
Niemcy wzięci do niewoli przez 36 Pułk Strzelców Syberyjskich w nocnym boju o Kopaczyska 11 czerwca 1915 roku.
Zdjęcie zrobiono we wsi Kierzek, gdzie odprowadzono jeńców.
(data podana jest wg kalendarza Juliańskiego, stąd wynika 13 dni różnicy w dacie)
Zdjęcie namierzone dzięki Albert Adyloff

Пленные германцы - санитарный транспорт. г. Кержек, июнь 1915 г.
Jeńcy niemieccy przy wozie sanitarnym. Kierzek, czerwiec 1915.
Żródło

______________________________________________
I na tym poście zakończę serię walk 37 Dywizji piechoty na terenie Kurpiowszczyzny w okresie przed “Letnią ofensywą w 1915 roku”.
Do wątku z tą dywizją postaram się wrócić w bliżej nieokreślonym czasie.

środa, 1 maja 2019

Bitwa o Narew - forsowanie Narwi pod Ostrołęką

Rozwijająca się ofensywa na froncie wschodnim potrzebowała nowych oddziałów, jednym z nich była 54 Dywizja Piechoty w składzie:
90. Rezerwowy Regiment Piechoty z Meklemburgii (Reserve-Infanterie-Regiment Nr. 90),
27. Rezerwowy Regiment Piechoty z Saksonii (Reserve-Infanterie-Regiment Nr. 27),
84. Regiment Piechoty von Manstein z Szlezwiku (Infanterie-Regiment von Manstein (Schleswigsches) Nr. 84).
_____________________________________________
Notatki z kroniki - 27. R.I.R
Regiment ten opuszcza okopy frontu zachodniego i ze stacji Launois na trasie Rethel-Charleville-Mézières wyrusza transportem kolejowym w długą podróż.
Ponieważ cel był ściśle tajny, sądzono na początku że regiment jedzie do Alzacji, stamtąd pociągi ruszyły jednak na wschód.
Jechaliśmy przez: Sedan, Longuyon, Fentsch (hier deutsche Grenze), Diedenhofen, Metz, Hargarten, Saarbrücken, Bad Kreuznach, Bingerbrück, Frankfurt am Main, Fulda, Eisenach, Erfurt, Corbetha, Leipzig, Dobrilugk-Kirchhain, Cottbus, Guben (Gubin), Bentschen (Zbąszyń), Posen (Poznań), Gnesen (Gniezno), Hohensalza (Inowrocław), Thorn (Toruń), Deutsch-Eylau (Iława), Osterode (Ostróda), Allenstein (Olsztyn), Ortelsburg (Szczytno), do Puppen (Spychowo).
Wzorowe zabezpieczenie tajemnicy naszego transportu sprawiło, że wysłanie najprostszej pocztówki do krewnych było nie lada wyczynem. Tajemnica naszego miejsca docelowego została ostatecznie rozwiązana w Cottbusie, gdzie otrzymaliśmy mapy rosyjskiego teatru wojny.
Po wyładunku w Spychowie, które leżały w Puszczy Piskiej, cudownych wysokopiennych lasach, przemaszerowaliśmy na południe przez Adamsverdruss (Szklarnie), Kokosken (Kokoszki) na Friedrichshof (Rozogi).

Trasa przebyta przez 27 rezerwowy Regiment Piechoty.

_____________________________________________
Notatki z kroniki - 90. R.I.R
Vormarsch auf Ostrolenka.
Marsz na Ostrołękę.
(sobota, 24 lipca - poniedziałek, 26 lipca 1915 r.)
Sobota 24 lipca 1915
Od Friedrichshofem (Rozogi) droga prowadziła nasz do granicy niemiecko-rosyjskiej.
Po jej przekroczeniu w palącym słońcu maszerowaliśmy przez Dąbrowy i spalony do fundamentów Myszyniec w kierunku wsi Drężek.
Mijane po drodze pola uprawne wyglądały jakoś dziko, brakowało im uporządkowania, daleko im było do tych z terytorium Niemiec. Na mijanych uprawach widzieliśmy owies, ziemniaki, grykę, czasami żyto, ale wszystko to rosło w rachitycznej postaci.
Na terytorium Rosji droga oznaczona na mapach jako szosa rozszerzyła się na szeroki nieutwardzony piaszczysty trakt pocięty licznymi koleinami.
Droga ta miała zdaje się po 50m szerokości. Każdy patrzył z przerażeniem na te nędzne drogi, gdzie żołnierze i konie czasami tonęli po kolana, a pojazdy i artyleria po osie kół.
Niedługo wszyscy wybierali sobie dogodną ścieżkę, ale zwykle jechali lub maszerowali skrajem, poszerzając drogę coraz bardziej. Jak się później dowiedzieliśmy, w Rosji obowiązywał zakaz wytyczania drogi przy niemieckiej granicy, aby utrudnić Niemcom postęp w razie wojny.
W wyniku trzydniowej podróży pociągiem oraz długiego marszu piaszczystą szosą , niektórych żołnierzy w szeregach dopadało zmęczenie i pozostali w tyle. Rozrzedzone kolumny marszowe Regimentu przemieszczały się coraz wolniej.
Dopiero we wsiach Drężek i Wykrot został wyznaczony pierwszy nocleg.
Wszystkie domy w okolicy z tych co przetrwały pożary były wykonane z drewna, przeważnie były to nędzne chaty, małe i brudne. Mieszkańcy stali w marnych ubraniach przed domami lub patrzyli przez małe okna, często obserwowali niemieckich żołnierzy, którzy naprawiali drogi i budowali kolej wąskotorową, która miała służyć do transportu żywności i amunicji na front.
Nie posiadali dużo, najczęściej tylko to co mieli na sobie. Śpią na drewnianym łóżkach wyściełanych co najwyżej słomą pod głowę. Stół, ławeczka, dwa drewniane stołki i kilka prymitywnych wizerunków świętych są ich wspólnym wyposażeniem, ale także cała armia wszy i pcheł!
Dlatego nie zapuszczaliśmy się więc do ich domów i spaliśmy pod gołym niebem lub pod namiotami z obawy przed insektami.
Niedziela 25 lipca 1915
Nie dano nam pospać długo, już o trzeciej rano pobudka, a o czwartej rano wymarsz. Przez Wydmusy, Wach, Siarczą Łąkę do Kadzidła i Dylewa.
W Kadzidle znajdował się kościół, który tego dnia był wypełniony tłumem i w którym od samego rana nieprzerwania Rosjanie (Kurpie) śpiewali piosenki o bardzo osobliwej melodii.
Po południu byliśmy w Dylewie.
Do tej pory cały czas towarzyszyły nam kuchnie polowe i tabory, czyli nie musieliśmy dźwigać ciężkich tornistrów przydziałowych, co bardzo ułatwiało nam marsz po nieutwardzonych traktach.
Ledwo rozstawiliśmy namioty rozpadał się deszcz, który w krótkim czasie stał się tak gwałtowny, że nikt nie odważył się wyjść na zewnątrz.
Minęło popołudnie i noc. O trzeciej nad ranem wybuchł pożar i spłonęła jedna z szop.
Niestety jeden koń, trzy siodła i bagaże majora von Lüttichau, oraz oberleutnanta Schulza (kucharza III Batalionu) zostały stracone.
26 lipca
Nie dano już nam pospać, w krótkim czasie byliśmy gotowi do marszu. Większość z nas otrzymała tylko kawę z kuchni polowych, gdyż nie było czasu przygotować posiłków. Maszerowaliśmy w strugach deszczu przez Łodziska, Szwendrowy-Most, Siarki i Kamienowiznę do lasu na skraju wsi Łazy. Z czasem deszcz ustał, ale podmokłe drogi, niekiedy przypominające grząskie bagno, sprawiały nam i towarzyszącym nam taborom spore kłopoty. Po drodze widzieliśmy ślady walk i opuszczone rosyjskie okopy.
Byliśmy już blisko linii frontu. Dlatego dowódcy batalionów, kompani i niektórych plutonów przeszli przez folwark Pisarki na skraj lasu, aby zbadać teren. Las, który w najbliższych dniach miał spłonąć, dawał dobrą możliwość skrytego podejścia bliżej pozycji wroga. Las obsadzony był przez żołnierzy Landwery (37. Dywizja Piechoty), wykopali oni okopy o głębokości 1,0-1,5, które nam weteranom frontu zachodniego wydawały się zbyt płytkie.
Od skraju lasu ciągnęła się łąka o szerokości ok 800m, aż do fortów, które trudno było nazwać twierdzą. Tuż za fortami był już brzeg rzeki Narew, za którą znajdowało się miasto Ostrołęka obsadzone przez Rosjan. W nurcie rzeki dało się jeszcze zauważyć resztki sporego mostu, spalonego przez wroga.
Po zmroku teren i brzegi rzeki zostały zbadane dokładniej, gwiaździsta noc i światło księżyca pomogło w rozpoznaniu. Niektóre drużyny III Batalionu próbowały nawet przepłynąć rzekę, ale zostali zauważeni przez Rosjan. Dwunasta kompania miała pierwszych poległych w Rosji.




Na zdjęciu pocztówka, którą ze swoich zbiorów @Grzegorz Cholewa udostępnił mi do skanowania,Widok na dzisiejsze Forty Bema.
W fosie fortu nieznany grób z 1831 lub 1915 roku.
Za fortami pomnik postawiony przez Rosjan na cześć zwycięskiej bitwy pod Ostrołęką w 1831 roku.
W tle panorama Ostrołęki.

_____________________________________________
Pozostałe dwa Regimenty odbyły podobny marsz przez Kurpie.
26 lipca 84 Regiment zakłada obóz w lesie niedaleko osady Kaczyńskie, 6 km na północny-zachód od Ostrołęki (osada wsi Łazy, na zachód od wsi Antonie).
27 Regiment zajmuje pozycje w zalesionym obszarze na wschód od wsi Antonie.
_____________________________________________
Według raportów stacjonującego tu od jakiegoś czasu batalionu Landwery, Ostrołęka była słabo obsadzona przez Rosjan, atak na miasto zaplanowano na kolejną noc.
54 Dywizja Piechoty otrzymała rozkaz:
Zdobyć miasto!

Na zdjęciu pocztówka, którą ze swoich zbiorów @Grzegorz Cholewa udostępnił mi do skanowania,Widok na spalony przez Rosjan most, oraz ślady walk.
Po prawej most zbudowany przez Niemców w 1915 roku.
W tle panorama miasta.
 ___________________

Angriff auf Ostrolenka
Środa, 28 lipca 1915 r.
Po tym, jak południowa część 12 Armii w Pułtusku i Różanie przekroczyła Narew, a część 2. Dywizji Piechoty od 24 lipca na południe od Ostrołęka próbowała utrzymać przyczółek pod Kamianką.
54. Dywizja Piechoty dostała zadanie 28. lipca zająć Ostrołękę, aby odciążyć południowych sąsiadów.
Przygotowania do ataku zostały rozpoczęte we wtorek 27 lipca.

Zdjęcie znalezione w monografiach o Wielkiej Wojnie
Niemieckie oddziały obozujące 4 kilometry od Ostrołęki.

__________________________________________
90. Rezerwowy Regiment Piechoty z Meklemburgii (Reserve-Infanterie-Regiment Nr. 90),
Wieczorem 27 lipca 1915r po zmroku Regiment podszedł do brzegów rzeki Narew.
Po lewej stronie III Batalion oraz 12 i 11 Kompania okopali się bezpośrednio na brzegu Narwi,
po prawej 2 i 3 Kompania I Batalionu obsadziła teren aż do brzegów rzeki Omulew (dopływu Narwi na wysokości grodziska, w 1915 grodzisko znajdowało się na wyspie, po obu stronach tej wyspy koryta Narwi miały podobną szerokość).
Reszta II Batalionu czekała w rezerwie.
Podczas gdy cała niemiecka artyleria utrzymywała nieprzerwany ostrzał artyleryjski na pozycje wroga, rosyjska artyleria nie odpowiadała. Można było uwierzyć, że po drugiej stronie rzeki są tylko słabe stanowiska wroga.
Środa 28 lipca 1915
Spławiono pontony. 1, 4, 9 i 10 kompanie podkradły się do koryta rzeki. Pomimo jaskrawego blasku księżyca i gwiaździstej nocy Rosjanie najwyraźniej tego nie zauważyli.
Ostrzał artyleryjski przeniesiono głębiej na terytorium wroga, wtedy dokładnie o godzinie 00:52
15 łodzi zepchnięto do wody, obsadziły je drużyny 9 Kompanii. Zaś 10 Kompania pod dowództwem Leutnanta R. Lütha, wkroczyła do rzeki z karabinami nad głową w miejscu gdzie brodząc w wodze, przejście rzeki wydawało się możliwe.
Łodzie nie dotarły daleko, wkrótce niektóre utknęły na płyciznach. Odgłosy zamieszania zwróciły uwagę Rosjan, momentalnie odpowiedzieli ogniem, chwile później odezwały się dobrze zamaskowane ciężkie karabiny maszynowe. Pontony zostały szybko podziurawione i zatopione. Desant obu kompani zastopowano. "Przy świetle nadchodzącego dnia zauważyliśmy, ze wyspy i brzegi są dobrze obsadzone przez wroga na ufortyfikowanych pozycjach."
9 i 10 Kompania miały do wyboru dotrzeć do łach piasku na wyspach i okopać się, albo zawrócić na brzeg. Pozostałe Kompanie okopane na brzegu nie mogły dać wsparcia, zostały powstrzymane przez ogień nieprzyjaciela, który nie pozwalał się ruszyć z zajmowanych pozycji.
Całe natarcie zostało przygwożdżone do ziemi aż do zmroku.
"Po zmroku wycofaliśmy się z brzegu i z wyspy. Wróciliśmy do obozu w lesie koło wsi Łazy. Straty były ciężkie, szczególnie w III Batalionie, który musiał opłakiwać około 100 poległych, wśród nich dowódcę 12 kompanii, Leutnanta rezerwy Branbt'a, a w 9 kompanii Leutnanta rezerwy Schmidta i Ehrenbaum'a, oraz Offiziersstellvertreter'a Brandstätter'a.
Za walki w tym dniu: III Batalion 90 R.I.R, a szczególnie żołnierze 9 i 10 Kompanii, otrzymał 2 Krzyże Żelazne klasy I i 40 Krzyży klasy II.
_____________________________________________
27. Rezerwowy Regiment Piechoty z Saksonii (Reserve-Infanterie-Regiment Nr. 27),
III Batalion przegrupował się w spalonej wsi Otok niedaleko brzegu Narwi, a następnie miał obsadzić sześć pontonów obsługiwanych przez 107 Kompanię Saperów, które zostały przygotowane na starorzeczu Narwi koło Muschistwa (osada Muszyństwo).
2 i 4 Kompania miały osłaniać III batalion ogniem z ciężkich karabinów maszynowych z brzegu rzeki, a następnie dołączyć się do III. Batalionu.
Podobnie 1 i 3 Kompania, które najpierw miały zadanie przenieść budulec na budowę mostu na brzeg Narwi.
II batalion ukryty w lesie koło Ljassek (Łazek), miał być pierwszym, który przekroczy zbudowane przez saperów most i zajmie miasto.
O północy wspomniane miejsca zostały obsadzone. Po stronie Rosjan nie było żadnej reakcji.
O wyznaczonym czasie nasilono ogień artyleryjski. Ostrołęka i Narew były spowite czarnym dymem, z którym błyskały eksplozje pocisków i powstające pożary.
O 3:25 ogień artylerii został przesunięty w głąb pozycji wroga.
Dym z pożarów i postawiona zasłona dymna pokrywały miasto i dolinę rzeki.
Przebycie rzeki byłoby możliwe w tym momencie, gdyby pontony były już na rzece.
Nastąpiło jednak opóźnienie, saperzy nie rozpoznali rozlewisk starorzecza koło osady Muszyństwo, okazały się one zbyt płytkie, nawet nie obsadzone pontony nie mogły płynąć, saperzy ze 107 Kompani musieli brnąc z łodziami przez grząski teren.
Kiedy około godziny 5.00 rano pierwszy ponton wydostał się ze starorzecza na rzekę, dowódca i wioślarze tego pontonu zostali natychmiast skoszeni ogniem z nieprzyjacielskiego brzegu.
Ponton dryfował na południe rzeki i utknął w łachach naprzeciw pozycji 11 Kompanii, która miała być pierwsza przerzucona na drugi brzeg.
Drużyny 11 Kompanii, które chciały się do niego zbliżyć, zostały ostrzelane przez Rosjan.
Wraz ze wzrostem natężenia dziennego światła ogień piechoty, artylerii i karabinów maszynowych z pozycji rosyjskich stawały się coraz silniejsze, powodowały coraz większe straty kompaniom, które teraz zostały zduszone do ziemi na odkrytym terenie.
W kompaniach wyznaczonych do mostu, nie działo się lepiej.
Każda z kompanii dostała do przeniesienia łodzie i belki drewniane na budowę mostu pontonowego. Mieli do przebycia otwarty bagnisty teren.
Zwodowano kilka pontonów oraz przygotowano materiały na budowlane brzegu i oczekiwano na natarcie.
Jak notowano w późniejszych wspomnieniach, żołnierze mieli wysokie morale, ta forma ataku była ciekawą odmianą w stosunku do długotrwałych walk w okopach frontu zachodniego.
W czasie gdy atak 90 regimentu na południu od spalonego mostu załamał się na wyspach, a planowane forsowanie Narwi przez kolegów z III Batalionu zmagało jeszcze ze starorzeczem, ostrzał nieprzyjaciela nasilał się.
Część drewnianych materiałów na most zapaliła się, padali pierwsi zabici.
Próbowano jeszcze wykonać część prac budowlanych, ale nieprzyjaciel skutecznie je uniemożliwiał.
Świtało, piechota która znajdowała się wtedy na otwartym terenie nie miała odwrotu, musiała kryć się w tym podmokłym terenie i przetrwać ogień nieprzyjaciela do wieczora.
_____________________________________________
W tam samym czasie 84 Regiment Piechoty von Manstein z Szlezwiku (Infanterie-Regiment von Manstein (Schleswigsches) Nr. 84).
pozostaje w rezerwie.
I i III Batalion zajmowały pozycje we wsi Łazek, a II Batalion i kompania karabinów maszynowych w Antoniach. Gdy stało się jasne, że natarcie się nie udało, I i III wycofują się do Olszewki, a II do Przystani.

Na zdjęciu pocztówka, którą ze swoich zbiorów @Grzegorz Cholewa udostępnił mi do skanowania,
Okopy niedaleko Ostrołęki.

_____________________________________________
Złe rozpoznanie sił nieprzyjaciela było przyczyną niepowodzenia ataku na Ostrołękę. Jak bardzo błędne to rozpoznanie przekonano się kilka dni później, gdy w końcu miasto zostało zajęte, dopiero doceniono dobrze umocnione pozycje nieprzyjaciela, z których 4700 dostało się do niewoli i zdobyto 22 ciężkie karabiny maszynowe. (ale o tym może opowiem innym razem)
_____________________________________________
Głównodowodzący grupą Armii Generał von Gallwitz uważał, że kontynuacja udanego natarcia jest mało prawdopodobna, ponieważ można się spodziewać kolejnych niespodzianek ze strony przeciwnika.
W związku z tym wydał rozkaz zaprzestania dalszych prób forsowania Narwi pod Ostrołęką w najbliższych dniach.

Mapa z pozycjami Niemców przed natarciem.
Noc z 27/28 lipca 1915 roku.

Jako podkład użyto niemiecką mapę sztabową, wydrukowaną w 1915 roku, kopiując mapy rosyjskie



Listy wojenne porucznika Nikolausa Andresena - lipiec 1915

Die Kriegsbriefe des Leutnants Nikolaus Andresen
(Listy wojenne porucznika Nikolausa Andresena, a w czasie Wielkiej Wojny sierżanta z 84 Regimentu Piechoty – fragmenty roku 1915)
… Myszyniec, miasto, w którym stoi tylko wielki kościół. W upalny dzień, pełny kurzu maszerujemy na Kadzidło przez Wydmusy, Zalesie, Wach, Siarczą Łąkę. Podążamy piaszczysta ścieżką, która jest bezpodstawnie na mapach oznaczona jako szosa. Prawie wszystkie mijane wsie są spalone, tylko to co było wybudowane z kamienia miało szanse się uchować. Najczęściej są to kominy i kościoły - oddalone od siebie o 20-30 km, które wyróżniają się, niczym pałace wśród nędznych chat. Tylko księża mają czasem murowane domy.
W Kadzidle jesteśmy w niedzielę 25 lipca. Ten dzień tygodnia wyróżnia się bardzo, niczym malowniczym obrazie.
Polskie kobiety ubrane są w czerwone płaszcze, czarne lub brązowe kurtki i jaskrawo kolorowe suknie, czapki zwykle białe, wszystko bardzo czyste z wyjątkiem bosych brudnych stóp. Dzieci towarzyszyły kobietom. Tylko mężczyźni i nastoletni chłopcy noszą długie buty.
26 lipca wymarsz z Kadzidła przez Dylewo, Łodziska, Szwendrowy-Most do lasu na północ od wsi Łazy. Mamy tu lepsze obozowisko niż w Kadzidle, gdzie rano mieliśmy pobudkę w kałużach wody.
Rekwirujemy polskie konie, po 2 za każdą kompanię, teraz będzie łatwiej poruszać się po tych „piaszczystych szosach”.
Ach te wycie Polaków i Polek, gdy zabieramy im ostatnia sztukę bydła, ale nie ma litości. Jak Rosjanie zaatakowali Prusy Wschodnie ...

Zdjęcie z kronik 48 Regimentu Piechoty Landwery.

Myszyniec 1915 - zbieranie prowiantu