Pokrzywnica / Rębisze – cmentarz wojenny z I Wojny Światowej
(Kriegsfriedhof des Ersten Weltkrieges)
Pokrzywnica – wieś w województwie mazowieckim, w powiecie ostrołęckim, w gminie Goworowo.
Znamy jeden z cmentarzy wymienianych w dokumentach z lat
międzywojennych jako cmentarz w Rębiszach (Rębiszach-Pokrzywnicy). Z
odnalezionych dokumentów wynika, że na gruntach tych wsi mogą być co
najmniej dwie nekropolie. Notatki z 1925 r. opisują zniszczenia na
jednym z nich dokonane przez wojska bolszewickie w 1920 r. Z kolei inne
dokumenty z tego samego czasu, określają stan nekropolii jako niezły.
Dokumenty mogą więc dotyczyć różnych cmentarzy.
Temat ten trzeba
wyjaśnić i pytać wśród starszych mieszkańców okolic. Może znacie kogoś,
kto może opowiedzieć o cmentarzach tych okolic?
Pokrzywnica / Rębisze
Cmentarz położony bezpośrednio na wschód od szosy Goworowo-Ostrołęka,
nieopodal zabudowań wsi Rębisze-Kolonia, lecz na gruntach sołectwa
Pokrzywnica.
Rozmieszczony na planie prostokąta o powierzchni około
21-22 arów. Obecnie część cmentarza jest bezprawnie zawłaszczona przez
właściciela sąsiedniej działki i wzięta pod uprawę. Jak bardzo orka
naruszyła cmentarz, widać w ostatnich minutach filmu.
Cmentarz
założono na lekkim podwyższeniu terenu; nie otoczono go wałem ani rowem.
Wejście prowadziło od strony szosy, wzdłuż której zasadzono rząd drzew.
Wzdłuż pozostałych krawędzi zagęszczono nasadzenia. Dobrze widać to na
zdjęciu lotniczym z 1944 r. Do dzisiaj przetrwały pozostałości dwóch lub
trzech rzędów wielopiennych grabów wzdłuż północnej i południowej
krawędzi cmentarza. Mogą to być zdziczałe pozostałości po niskich,
grabowych żywopłotach. Staranny dobór roślinności cmentarnej zwrócił
uwagę osób sprawdzających stan nekropolii w 1929 r.
Kilka lat później,
podczas kolejnych odwiedzin w 1935 r. zapisano:
"...
Już na
północnym krańcu małego miasteczka [Goworowo – przyp.] można zobaczyć po
prawej stronie szosy do Ostrołęki gęste, wysokie brzozy otaczające
czworobok cmentarza wojennego Rębiszach. Niepokorne łodygi brzóz uginały
się na wietrze. Ich jasnozielone liście i szeregi białych pni cudownie
łagodziły powagę tego miejsca
..."
Mogiły – jednostkowe i
zbiorowe (?) są obecnie słabo czytelne. Rekonstrukcja ich układu będzie
możliwa po wykonaniu dokumentacji ewidencyjnej. Wiadomo, że grobów jest
ponad 200. Były przykryte nasypami ziemnymi, bez obramowania, a każdy
oznakowany drewnianym krzyżem z inskrypcją wykonaną farbą. Cmentarz
ogrodzony był drewnianym płotem, prawdopodobnie z wejściem przez bramkę.
W okresie międzywojennym cmentarz był określany jako „Ehrenfriedhof” – cmentarz honorowy.
Wynikało to ze znacznej liczby spoczywających tutaj żołnierzy. Z tego
powodu jego stan był kontrolowany przez przedstawicieli Niemieckiego
Ludowego Związku Opieki nad Grobami Wojennymi. Przekazywali oni swoje
uwagi do niemieckiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, zaś ten urząd,
za pośrednictwem Niemieckiego Poselstwa w Warszawie do polskiego
Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Kontrole takie miały miejsce co
najmniej w 1921, około 1927 i w 1929 r. Podczas pierwszej z nich
odnotowano, że groby są w dobrym stanie, jedynie napisy na krzyżach
zaczynają blaknąć. Kilka lat później stan cmentarza był już gorszy.
Brakowało ogrodzenia i wielu drewnianych krzyży, a te które się
zachowały, miały zupełnie nieczytelne inskrypcje. Około 1925 r. i na
początku lat 30. władze polskie przeprowadziły prace remontowe, o
których zakresie niewiele niestety wiadomo. Na pewno podwyższano nasypy
mogił, być może darniowano je. Na początku lat 30. wzniesiono nowe
ogrodzenie z drutu kolczastego na betonowych słupkach.
Po II
wojnie światowej cmentarz popadł w urzędowe zapomnienie, chociaż
położony jest na wydzielonej geodezyjnie działce, której cmentarna
funkcja jest na pewno nadal zapisana w starszych dokumentach. Nasypy
grobów rozmyły się. Po brzozach nie ma śladu. Starsze drzewa wycięto,
teren nekropolii służy jako składowisko kamieni zawadzających na polach i
wysypisko śmieci. Można przypuszczać, że kilka grobów zniszczono
ustawiając na cmentarzu słup wysokiego napięcia. Kilka lat temu Rafał Figiel autor ksiązki Bitwa pod Wąsewem oznakował go tabliczkami przypominającymi, czym jest ten kawałek lasu. Jedna z nich dalej się trzyma.
Pokrzywnica / Rębisze – cmentarz zapomniany przez urzędy, a można nawet
powiedzieć ignorowany przez UG Goworowo, mino ze znajduje się ledwo 2
km od siedziby gminy, tuż przy głównej drodze. Cmentarz, gdzie
spoczywają zapomniani żołnierze Wielkiej Wojny, wielu z nich było
Polakami.
Odległość od centrum Ostrołęki - 17km
Post przygotowany przy współpracy z Małgorzata Karczewska
- Film z cmentarza zamieszczony na FB. -
.
.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pokrzywnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pokrzywnica. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 21 lipca 2019
środa, 1 maja 2019
Wspomnienia z wizytacji cmentarzy w okolicy Goworowa w 1935r.
Dzięki Małgorzata Karczewska
dotarłem do wielu danych z niektórych cmentarzy wojennych, które
sfilmowałem. We wspomnieniach K. G. ze Stuttgartu można znaleźć opisy i
ilości pochowanych na tych cmentarzach.
Pozwoliłem sobie przetłumaczyć tekst. Mam niewielką nadzieję, że niektóre treści o spoczywających na tych cmentarzach żołnierzach, trafią kiedyś na pamiątkowe tablice w tych miejscach.
Zapraszam do lektury.
Niemieckie groby wojenne nad Narwią
Szybko dotarłem do Wielbarka przez Olsztyn-Szczytno.
Stare marzenie spełniało się - tylko sto kilometrów dzieliło mnie od celu: cmentarza wojennego (Kriegerfriedhof III) w Ponikwi - Dużej, Województwo Białystok, gdzie mój brat odpoczywa z wieloma towarzyszami.
Jego miejsce spoczynku znajduje się w pobliżu stacji kolejowej Pasieki, do której chciałem dotrzeć przez Chorzele-Ostrołękę.
W Opaleńcu, blisko granicy, widziałem pierwsze groby wojowników, wszystkie dobrze utrzymane.
Każde miejsce spoczynku oznaczone prostym kamieniem z wygrawerowanym opisem. Jak będzie z grobami poza Narwią?
W niedziela, 26 sierpnia 1934 r., przekroczyłem granicę w Opaleńcu. Paszport został szybko sprawdzony i po godzinie byłem na stacji w Chorzelach na terenie Polski.
Tuż przed Ostrołęką rozbłysło szerokie lustro Narwi, które przebyliśmy po długim drewnianym moście.
Teraz pojechaliśmy na południe do oddalonej o 25 kilometrów stacji Pasieki. O ten fragment linii kolejowej zaciekle walczono pod koniec lipca i na początku sierpnia 1915 roku.
Dobrze okopani Rosjanie próbowali zaciekle zdławić natarcie niemieckie, a obszar między Narwią a linią kolejową został zasiany cmentarzami wojennymi.
Robiło się ciemno, kiedy pociąg zatrzymał się na stacji Pasieki.
Dworzec znajdował się w miejscu, gdzie 4 sierpnia 1915 roku, w trakcie przełamania rozpaczliwego oporu Rosjan, zginął mój brat z sześćdziesięcioma towarzyszami z jego 125 Regimentu Piechoty. Miejscowy Polak zabrał mnie do odległego o pięć kilometrów małego miasteczka Goworowo, do mojego gospodarza, urodzonego w Polsce rolnika pochodzenia niemieckiego, który także posługiwał się językiem niemieckim.
Następnego ranka mój miły gospodarz pojechał ze mną do urzędu, gdzie musiałem się zameldować, a następnego dnia odwiedziliśmy cmentarz wojenny (Kriegerfriedhof III) w Ponikwi-Dużej (dawniej "Ehrenstätte Pasieki"), gdzie mój brat znalazł swoje ostatnie miejsce spoczynku w osobnym grobie.
Aby dotrzeć do grobu, musieliśmy przejść przez pola, ponieważ żadna dróżka nie prowadziła do nekropolii.
Otoczony przez ogrodzenie z drutu kolczastego i kilkanaście sosnowych drzew, cmentarz zalega wśród piaskowych pól jak zielona wyspa.
Wszystkie groby są zaskakująco dobrze zachowane, jedne są zakrzaczone, inne porasta trawa.
Na niektórych grobach lśnią delikatne czerwone rózgi wierzbowe; na innych kiełkują młode sosny i brzozy, z nasion rozsianych przez wiatr.
Ale nigdzie nie było śladu wcześniejszych drewnianych krzyży grobowych oraz żadnych oznaczeń na grobach!
Na szczęście miałem dokładnym plan z rozmieszczeniem grobów, który przygotował dla mnie centralny urząd zajmujący się stratami i wojennymi.
Dało się zauważyć, że polegli nadal odpoczywali w miejscu, gdzie zostali pochowani dwadzieścia lat temu.
Po paru chwilach znalazłem, kierując się planem, miejsce spoczynku mojego brata: w końcu stanąłem przed prostym, ale tak drogim mi grobem leżącym daleko od rodzinnego domu.
Wzniosły spokój zalegał nad gajem bohaterów - tylko sosny szumiały na wietrze .
Spoczywa tu 175 Niemców i 778 Rosjan, przeważnie w pojedynczych grobach, w tym synowie Wirtembergii.
Pochowani tu są żołnierze 125 i 121 Regimentu Piechoty.
A także, 93 Rezerwowego Regimentu Piechoty, 34 Pomorskiego Regimentu Fizylierów im. Królowej Szwecji Wiktorii, 38 Regimentu Artylerii Polowej oraz 128 Gdańskiego Regimentu Piechoty.
Dzień wcześniej byliśmy również na cmentarzu wojskowym (Kriegerfriedhof II) w Ponikwi-Małej.
Znajduje on się około 1200 metrów na wschód od cmentarza wojennego (Kriegerfriedhofes III) w Ponikwi-Dużej, na wzgórzu za linią kolejową i leży bardzo blisko lasu sosnowego, z którego tle mrocznego cienia wyróżnia się jasny masywny pomnik.
Tutaj także odpoczywają synowie Wirtembergii z 121 Regimentu Piechoty i mnóstwo Rosjan.
Honorowe miejsce otacza nieuszkodzone betonowe ogrodzenie.
234 niemieckie groby pojedyncze i trzy duże rosyjskie groby zbiorowe z ponad 700 poległymi są w dobrym stanie, ale nie można już znaleźć ani jednego z oznaczeń grobów.
Pomnik ozdobiony jest hełmem wojskowym (Stahlhelm) i mieczami, zawiera krótki, ale pełen treści opis: "Tu spoczywa 957 niemieckich i rosyjskich wojowników, polegli w 1915 roku".
Około 1,5 km na południowy zachód od cmentarza wojennego (Kriegerfriedhofes III) w Ponikwi-Dużej, przy drodze Józefowo-Kunin, leży kolejne niemieckie miejsce kultu - Wólka Kunińska, otoczony drutem kolczastym i gęstym wieńcem z sosen i brzóz.
Nie ma już krzyży grobowych ani innych znaków rozpoznawczych, również na tym bardzo honorowym miejscu.
Patrząc z góry na teren, cmentarz przypomina sklepione łukiem wrota świątyni, największa prostokątna część znajduje się od strony drogi, zaś w półkolistej wywyższonej części groby promieniście otaczają prostopadłościenny pomnik.
- Tutaj spoczywa 532 niemieckich i rosyjskich wojowników, polegli w 1915 roku" - głosi napis na kamiennych płytach pomnika.
Wysokie sosny swymi gałęziami osłaniają doskonale zachowane kopce grobów, na których urokliwie zakwitły wrzosy .
W środę było bardzo jasno. Skrzydła wiatraków śpiewały w napływającym ze wschodu wietrze.
Wcześnie rankiem byłem już w drodze na cmentarze wojenne w Rębiszach i Żabinie, leżącymi na północ od Goworowa.
Już na północnym krańcu małego miasteczka można zobaczyć po prawej stronie szosy do Ostrołęki gęste, wysokie brzozy otaczające czworobok cmentarza wojennego Rębiszach.
Niepokorne łodygi brzóz uginały się na wietrze.
Ich jasnozielone liście i szeregi białych pni cudownie łagodziły powagę tego miejsca.
Na części z około 200 kopcach grobów stały jeszcze krzyże, ale większość napisów namalowanych farbą stała się nieczytelna.
Bardzo cieszy fakt, że pod rządami naszego wodza (A.H.), stosunki między Niemcami a Polską tak wyraźnie się poprawiły i że Komisja (Volksbund Deutsche Kriegsgräberfürsorge) mogłaby teraz również rozpocząć odbudowę cmentarzy wojennych w Polsce!
Oczywiście, ta wielka i święta praca będzie postępować tym szybciej, im więcej funduszy otrzyma Volkbund.
W Polsce spoczywa ponad trzysta tysięcy niemieckich żołnierzy, a na ilu grobach krzyże jeszcze opisują tych, którzy walczyli i zginęli za swoją ojczyznę!
Około czterech kilometrów na północ od wsi Rębisze, po lewej stronie, las podchodzi do szosy.
W lesie tym, w pobliżu drogi, znajduje cmentarz wojenny Żabin.
Kiedy przekroczyłem żywy murek z brzóz, sosen i krzewów, zatrzymałem się mimowolnie.
Zatopione w porannych promieniach słońca kopce mogił układały się w niewyobrażalnie długich rzędach.
Sporo z nich było opatulone mchem, jak zielone aksamitne poduszki.
Młode brzozy i sosny były rozsiane między grobami; w głębi w grupie drzew wznosiły się trzy wysokie krzyże.
W tej cudownej ciszy spoczywają synowie różnych landów niemieckich, wśród nich z Meklemburgii (90. Rezerwowy Regiment Piechoty), z Saksonii (27. Rezerwowy Regiment Piechoty), z Szlezwiku (84. Regiment Piechoty von Manstein), z Wirtembergii (119 Regiment Grenadierów Królowej Olgi oraz 125 Regiment Piechoty Kaiser Friedrich) i z Prus Wschodnich (33. Regiment Fizylierów Graf Roon oraz 73. Mazurski Regiment Artylerii Polowej).
Po prawej stronie cmentarza zachowało się jeszcze wiele dobrze zachowanych kopców grobowych z krzyżami i napisami, podczas gdy po drugiej stronie zarówno krzyże, jak i czytelne napisy, są rzadsze, spoczywa tam wielu Rosjan.
Z dworca kolejowego Goworowo, który jest bardzo blisko cmentarza wojennego - Rębisze, pojechałem na południe do stacji Pasieki.
Podczas gdy domy spalone w czasie wojny dawno temu zostały odbudowane, a okopy i leje po pociskach w luźnych piaszczystych glebach w dużej mierze zatarły się, rosyjskie okopy strzeleckie na szczycie nasypu są nadal wyraźnie widoczne na przejeździe kolejowym między Goworowem a Pasiekami.
Ze stacji Pasieki powędrowałem na południowy zachód przez tereny sołectw Borki i Kunin.
Tam 26 lipca 1915 roku, Rosjanie przeprowadzili kilka nieudanych desperackich kontrataków.
Młody Polak z Kunina chętnie zaprowadził mnie na pobliski cmentarz wojenny (Dzbądzek).
Który zalegał wokół wzgórza, otoczony drutem kolczastym.
Dobrze zachowaną bramą, ozdobioną krzyżem żelaznym, weszliśmy na cmentarz i wspięliśmy się po kamiennych stopniach do stojącego na szczycie pomnika w kształcie kolumny.
Inskrypcja na pomniku brzmiała: "Pamięci spoczywających tutaj bohaterów , 1915". ("Dem Gedenken der hier ruhenden Helden, 1915")
Rzędy grobów ułożone były promieniście w kręgach wokół wzgórza.
Również tam spoczywają żołnierze z Wirtembergii (119 Regiment Grenadierów Królowej Olgi i 121 Regiment Piechoty oraz 125 Regiment Piechoty Kaiser Friedrich), Prus Zachodnich (141 Regiment Piechoty oraz 176 Regiment Piechoty), z Pomorza (42. Regiment Piechoty Prinz Moritz), z Berlina (93. Rezerwowy Regiment Piechoty) a w mogiłach zbiorowych 250 Rosjan.
Wszystkie mogiły są w bardzo dobrym stanie - częściowo porośnięte trawą, częściowo wrzosami; na nielicznych zachowanych krzyżach napisy są prawie wszędzie zatarte.
W czwartek ponownie wybrałem się na grób mojego brata, na (cmentarz) Kiegerfriedhof III w Ponikwi-Dużej.
Po drodze znalazłem jeszcze trzy cmentarze wojenne, które jak inne były w dobrym stanie.
W piątek rano musiałem już się zbierać, aby wrócić do domu.
Serdecznymi podziękowaniami pożegnałem mojego przyjaznego gospodarza i jego życzliwą żonę.
Przez Ostrołękę dotarłem do Chorzel, granicę przekroczyłem w Opaleńcu i wieczorem wsiadłem do pociągu w Wielbarku, który zawiózł mnie z powrotem do mojej ojczyzny, bogatszego w jedyne w swoim rodzaju wspomnienia.
Groby wojowników z nad Narwi nie są stracone!
To pozytywna wiadomość dla ich krewnych w ojczyźnie.
Mój gospodarz w Goworowie z przyjemnością odbiera gości z dworca, przyjmuje ich i zabiera na cmentarze.
Jak chwalebna i tania jest to okazja, którą można połączyć z wizytą w Prusach Wschodnich.
W samej Polsce Niemiec znajduje wszędzie przyjazną uprzejmość.
Nikt nie będzie żałował podróży do opuszczonych grobów wojennych w Polsce.
K. G. Stuttgart.
Tłumaczenie własne (Rowerem wokół Ostrołęki)
Źródło: [K. G., Stuttgart] Kriegsgräberfürsorge 1935.
Na zdjęciach:
Budynek dworca kolejowego w Pasiekach oraz nasyp kolejowy pomiędzy Ponikwią-Dużą a Ponikwią-Małą po walkach w 1915 roku. (Źródło: kroniki 119 G.R i 34. F.R.)
Pozwoliłem sobie przetłumaczyć tekst. Mam niewielką nadzieję, że niektóre treści o spoczywających na tych cmentarzach żołnierzach, trafią kiedyś na pamiątkowe tablice w tych miejscach.
Zapraszam do lektury.
Niemieckie groby wojenne nad Narwią
Szybko dotarłem do Wielbarka przez Olsztyn-Szczytno.
Stare marzenie spełniało się - tylko sto kilometrów dzieliło mnie od celu: cmentarza wojennego (Kriegerfriedhof III) w Ponikwi - Dużej, Województwo Białystok, gdzie mój brat odpoczywa z wieloma towarzyszami.
Jego miejsce spoczynku znajduje się w pobliżu stacji kolejowej Pasieki, do której chciałem dotrzeć przez Chorzele-Ostrołękę.
W Opaleńcu, blisko granicy, widziałem pierwsze groby wojowników, wszystkie dobrze utrzymane.
Każde miejsce spoczynku oznaczone prostym kamieniem z wygrawerowanym opisem. Jak będzie z grobami poza Narwią?
W niedziela, 26 sierpnia 1934 r., przekroczyłem granicę w Opaleńcu. Paszport został szybko sprawdzony i po godzinie byłem na stacji w Chorzelach na terenie Polski.
Tuż przed Ostrołęką rozbłysło szerokie lustro Narwi, które przebyliśmy po długim drewnianym moście.
Teraz pojechaliśmy na południe do oddalonej o 25 kilometrów stacji Pasieki. O ten fragment linii kolejowej zaciekle walczono pod koniec lipca i na początku sierpnia 1915 roku.
Dobrze okopani Rosjanie próbowali zaciekle zdławić natarcie niemieckie, a obszar między Narwią a linią kolejową został zasiany cmentarzami wojennymi.
Robiło się ciemno, kiedy pociąg zatrzymał się na stacji Pasieki.
Dworzec znajdował się w miejscu, gdzie 4 sierpnia 1915 roku, w trakcie przełamania rozpaczliwego oporu Rosjan, zginął mój brat z sześćdziesięcioma towarzyszami z jego 125 Regimentu Piechoty. Miejscowy Polak zabrał mnie do odległego o pięć kilometrów małego miasteczka Goworowo, do mojego gospodarza, urodzonego w Polsce rolnika pochodzenia niemieckiego, który także posługiwał się językiem niemieckim.
Następnego ranka mój miły gospodarz pojechał ze mną do urzędu, gdzie musiałem się zameldować, a następnego dnia odwiedziliśmy cmentarz wojenny (Kriegerfriedhof III) w Ponikwi-Dużej (dawniej "Ehrenstätte Pasieki"), gdzie mój brat znalazł swoje ostatnie miejsce spoczynku w osobnym grobie.
Aby dotrzeć do grobu, musieliśmy przejść przez pola, ponieważ żadna dróżka nie prowadziła do nekropolii.
Otoczony przez ogrodzenie z drutu kolczastego i kilkanaście sosnowych drzew, cmentarz zalega wśród piaskowych pól jak zielona wyspa.
Wszystkie groby są zaskakująco dobrze zachowane, jedne są zakrzaczone, inne porasta trawa.
Na niektórych grobach lśnią delikatne czerwone rózgi wierzbowe; na innych kiełkują młode sosny i brzozy, z nasion rozsianych przez wiatr.
Ale nigdzie nie było śladu wcześniejszych drewnianych krzyży grobowych oraz żadnych oznaczeń na grobach!
Na szczęście miałem dokładnym plan z rozmieszczeniem grobów, który przygotował dla mnie centralny urząd zajmujący się stratami i wojennymi.
Dało się zauważyć, że polegli nadal odpoczywali w miejscu, gdzie zostali pochowani dwadzieścia lat temu.
Po paru chwilach znalazłem, kierując się planem, miejsce spoczynku mojego brata: w końcu stanąłem przed prostym, ale tak drogim mi grobem leżącym daleko od rodzinnego domu.
Wzniosły spokój zalegał nad gajem bohaterów - tylko sosny szumiały na wietrze .
Spoczywa tu 175 Niemców i 778 Rosjan, przeważnie w pojedynczych grobach, w tym synowie Wirtembergii.
Pochowani tu są żołnierze 125 i 121 Regimentu Piechoty.
A także, 93 Rezerwowego Regimentu Piechoty, 34 Pomorskiego Regimentu Fizylierów im. Królowej Szwecji Wiktorii, 38 Regimentu Artylerii Polowej oraz 128 Gdańskiego Regimentu Piechoty.
Dzień wcześniej byliśmy również na cmentarzu wojskowym (Kriegerfriedhof II) w Ponikwi-Małej.
Znajduje on się około 1200 metrów na wschód od cmentarza wojennego (Kriegerfriedhofes III) w Ponikwi-Dużej, na wzgórzu za linią kolejową i leży bardzo blisko lasu sosnowego, z którego tle mrocznego cienia wyróżnia się jasny masywny pomnik.
Tutaj także odpoczywają synowie Wirtembergii z 121 Regimentu Piechoty i mnóstwo Rosjan.
Honorowe miejsce otacza nieuszkodzone betonowe ogrodzenie.
234 niemieckie groby pojedyncze i trzy duże rosyjskie groby zbiorowe z ponad 700 poległymi są w dobrym stanie, ale nie można już znaleźć ani jednego z oznaczeń grobów.
Pomnik ozdobiony jest hełmem wojskowym (Stahlhelm) i mieczami, zawiera krótki, ale pełen treści opis: "Tu spoczywa 957 niemieckich i rosyjskich wojowników, polegli w 1915 roku".
Około 1,5 km na południowy zachód od cmentarza wojennego (Kriegerfriedhofes III) w Ponikwi-Dużej, przy drodze Józefowo-Kunin, leży kolejne niemieckie miejsce kultu - Wólka Kunińska, otoczony drutem kolczastym i gęstym wieńcem z sosen i brzóz.
Nie ma już krzyży grobowych ani innych znaków rozpoznawczych, również na tym bardzo honorowym miejscu.
Patrząc z góry na teren, cmentarz przypomina sklepione łukiem wrota świątyni, największa prostokątna część znajduje się od strony drogi, zaś w półkolistej wywyższonej części groby promieniście otaczają prostopadłościenny pomnik.
- Tutaj spoczywa 532 niemieckich i rosyjskich wojowników, polegli w 1915 roku" - głosi napis na kamiennych płytach pomnika.
Wysokie sosny swymi gałęziami osłaniają doskonale zachowane kopce grobów, na których urokliwie zakwitły wrzosy .
W środę było bardzo jasno. Skrzydła wiatraków śpiewały w napływającym ze wschodu wietrze.
Wcześnie rankiem byłem już w drodze na cmentarze wojenne w Rębiszach i Żabinie, leżącymi na północ od Goworowa.
Już na północnym krańcu małego miasteczka można zobaczyć po prawej stronie szosy do Ostrołęki gęste, wysokie brzozy otaczające czworobok cmentarza wojennego Rębiszach.
Niepokorne łodygi brzóz uginały się na wietrze.
Ich jasnozielone liście i szeregi białych pni cudownie łagodziły powagę tego miejsca.
Na części z około 200 kopcach grobów stały jeszcze krzyże, ale większość napisów namalowanych farbą stała się nieczytelna.
Bardzo cieszy fakt, że pod rządami naszego wodza (A.H.), stosunki między Niemcami a Polską tak wyraźnie się poprawiły i że Komisja (Volksbund Deutsche Kriegsgräberfürsorge) mogłaby teraz również rozpocząć odbudowę cmentarzy wojennych w Polsce!
Oczywiście, ta wielka i święta praca będzie postępować tym szybciej, im więcej funduszy otrzyma Volkbund.
W Polsce spoczywa ponad trzysta tysięcy niemieckich żołnierzy, a na ilu grobach krzyże jeszcze opisują tych, którzy walczyli i zginęli za swoją ojczyznę!
Około czterech kilometrów na północ od wsi Rębisze, po lewej stronie, las podchodzi do szosy.
W lesie tym, w pobliżu drogi, znajduje cmentarz wojenny Żabin.
Kiedy przekroczyłem żywy murek z brzóz, sosen i krzewów, zatrzymałem się mimowolnie.
Zatopione w porannych promieniach słońca kopce mogił układały się w niewyobrażalnie długich rzędach.
Sporo z nich było opatulone mchem, jak zielone aksamitne poduszki.
Młode brzozy i sosny były rozsiane między grobami; w głębi w grupie drzew wznosiły się trzy wysokie krzyże.
W tej cudownej ciszy spoczywają synowie różnych landów niemieckich, wśród nich z Meklemburgii (90. Rezerwowy Regiment Piechoty), z Saksonii (27. Rezerwowy Regiment Piechoty), z Szlezwiku (84. Regiment Piechoty von Manstein), z Wirtembergii (119 Regiment Grenadierów Królowej Olgi oraz 125 Regiment Piechoty Kaiser Friedrich) i z Prus Wschodnich (33. Regiment Fizylierów Graf Roon oraz 73. Mazurski Regiment Artylerii Polowej).
Po prawej stronie cmentarza zachowało się jeszcze wiele dobrze zachowanych kopców grobowych z krzyżami i napisami, podczas gdy po drugiej stronie zarówno krzyże, jak i czytelne napisy, są rzadsze, spoczywa tam wielu Rosjan.
Z dworca kolejowego Goworowo, który jest bardzo blisko cmentarza wojennego - Rębisze, pojechałem na południe do stacji Pasieki.
Podczas gdy domy spalone w czasie wojny dawno temu zostały odbudowane, a okopy i leje po pociskach w luźnych piaszczystych glebach w dużej mierze zatarły się, rosyjskie okopy strzeleckie na szczycie nasypu są nadal wyraźnie widoczne na przejeździe kolejowym między Goworowem a Pasiekami.
Ze stacji Pasieki powędrowałem na południowy zachód przez tereny sołectw Borki i Kunin.
Tam 26 lipca 1915 roku, Rosjanie przeprowadzili kilka nieudanych desperackich kontrataków.
Młody Polak z Kunina chętnie zaprowadził mnie na pobliski cmentarz wojenny (Dzbądzek).
Który zalegał wokół wzgórza, otoczony drutem kolczastym.
Dobrze zachowaną bramą, ozdobioną krzyżem żelaznym, weszliśmy na cmentarz i wspięliśmy się po kamiennych stopniach do stojącego na szczycie pomnika w kształcie kolumny.
Inskrypcja na pomniku brzmiała: "Pamięci spoczywających tutaj bohaterów , 1915". ("Dem Gedenken der hier ruhenden Helden, 1915")
Rzędy grobów ułożone były promieniście w kręgach wokół wzgórza.
Również tam spoczywają żołnierze z Wirtembergii (119 Regiment Grenadierów Królowej Olgi i 121 Regiment Piechoty oraz 125 Regiment Piechoty Kaiser Friedrich), Prus Zachodnich (141 Regiment Piechoty oraz 176 Regiment Piechoty), z Pomorza (42. Regiment Piechoty Prinz Moritz), z Berlina (93. Rezerwowy Regiment Piechoty) a w mogiłach zbiorowych 250 Rosjan.
Wszystkie mogiły są w bardzo dobrym stanie - częściowo porośnięte trawą, częściowo wrzosami; na nielicznych zachowanych krzyżach napisy są prawie wszędzie zatarte.
W czwartek ponownie wybrałem się na grób mojego brata, na (cmentarz) Kiegerfriedhof III w Ponikwi-Dużej.
Po drodze znalazłem jeszcze trzy cmentarze wojenne, które jak inne były w dobrym stanie.
W piątek rano musiałem już się zbierać, aby wrócić do domu.
Serdecznymi podziękowaniami pożegnałem mojego przyjaznego gospodarza i jego życzliwą żonę.
Przez Ostrołękę dotarłem do Chorzel, granicę przekroczyłem w Opaleńcu i wieczorem wsiadłem do pociągu w Wielbarku, który zawiózł mnie z powrotem do mojej ojczyzny, bogatszego w jedyne w swoim rodzaju wspomnienia.
Groby wojowników z nad Narwi nie są stracone!
To pozytywna wiadomość dla ich krewnych w ojczyźnie.
Mój gospodarz w Goworowie z przyjemnością odbiera gości z dworca, przyjmuje ich i zabiera na cmentarze.
Jak chwalebna i tania jest to okazja, którą można połączyć z wizytą w Prusach Wschodnich.
W samej Polsce Niemiec znajduje wszędzie przyjazną uprzejmość.
Nikt nie będzie żałował podróży do opuszczonych grobów wojennych w Polsce.
K. G. Stuttgart.
Tłumaczenie własne (Rowerem wokół Ostrołęki)
Źródło: [K. G., Stuttgart] Kriegsgräberfürsorge 1935.
Na zdjęciach:
Budynek dworca kolejowego w Pasiekach oraz nasyp kolejowy pomiędzy Ponikwią-Dużą a Ponikwią-Małą po walkach w 1915 roku. (Źródło: kroniki 119 G.R i 34. F.R.)
![]() |
| Budynek dworca w Pasiekach. Po walkach w 1915 roku. Woj.. mazowieckie, w powiat ostrołęcki, w gmina Goworowo. |
![]() |
| Nasyp kolejowy pomiędzy Ponikwią-Dużą a Ponikwią-Małą po walkach w 1915 roku. Woj.. mazowieckie, w powiat ostrołęcki, w gmina Goworowo. |
niedziela, 21 kwietnia 2019
Pokrzywnica/Rębisze – cmentarz z I Wojny Światowej
Pokrzywnica/Rębisze – cmentarz z I Wojny Światowej
(Kriegsfriedhof des Ersten Weltkrieges)
Pokrzywnica - powiat ostrołęcki, gmina Goworowo, obręb Pokrzywnica
cytat: z opencaching.pl
…........... O tym cmentarzu jest wzmianka w liście. Ówczesny proboszcz ks. Dołęgowski pisał o tym w liście z 14 stycznia 1916 r., adresowanym do swego przyjaciela, ks. Mieczkowskiego w Wyszkowie. Oto fragment:
„ (...) Co tu się działo przed bitwą, w czasie i po bitwie przez 7 tygodni, to mógłby napisać tylko Sienkiewicz. Obecnie powoli wprowadza się porządek pod wpływem żandarmów. Bolesne to nad wyraz, ale tak jest. Naprawdę nie spodziewałem się, aby nasz naród tak zdziczał. Połowa parafii Goworowo spalona lub zrujnowana. Okopów, rowów, szczególnie bliżej plantu kolejowego – niemal w odległości stu kroków – głębokie rowy w różnych kierunkach porżnięte. (...) Ponieważ wojska niemieckie pędziły Moskali na wschód i to z pośpiechem, a miejsce trzytygodniowej walki było gęsto usłane trupami, których zaledwie część zdołały pochować specjalne oddziały niemieckie do grzebania trupów, na 26 cmentarzach w obrębie parafii Goworowo; reszta trupów w ilości kilkunastu tysięcy po 10 dniach zatruwania powietrza w okresie upałów była chowana w bratnich mogiłach przez miejscową ludność. Księża wikariusze podjęli tę akcję zwłaszcza na terenie: Cisku, Rembisze–Działów i Żabina. Wszystkie wsie położone wzdłuż kolei były doszczętnie spalone. Gdy weźmiemy pod uwagę, że wszelką żywność zarekwirowały wojska, domostwa popalone, a trupy psuły powietrze, nikogo nie powinno dziwić, że wybuchł tyfus plamisty, który w każdej rodzinie zbierał ofiary.” …..........
Stan obecny:
Powierzchnia cmentarza to ok. 2090m2. Teren mocno zarośnięty, tak ze trudno wejść głębiej. Zaniedbany, pełno śmieci.
Ilość i przynależność pochowanych nieznana. Czy zachowały się jakieś ślady grobów, trudno stwierdzić.
Cmentarz położony przy przy głównej drodze Ostrołęka - Goworowo.
Pokrzywnica/Rębisze – zapomniany cmentarz ulegający zatarciu się w terenie, gdzie spoczywają żołnierze Wielkiej Wojny, wielu z nich było Polakami.
Odległość od centrum Ostrołęki – 17 km.
________________________________________________________
Wspomnienia K. G. ze Stuttgartu - zbiory Volksbundu (tłum. Rowerem wokół Ostrołęki)
"
W środę było bardzo jasno. Skrzydła wiatraków śpiewały w napływającym ze wschodu wietrze.
Wcześnie rankiem byłem już w drodze na cmentarze wojenne w Rębiszach i Żabinie, leżącymi na północ od Goworowa.
Już na północnym krańcu małego miasteczka można zobaczyć po prawej stronie szosy do Ostrołęki gęste, wysokie brzozy otaczające czworobok cmentarza wojennego Rębiszach.
Niepokorne łodygi brzóz uginały się na wietrze.
Ich jasnozielone liście i szeregi białych pni cudownie łagodziły powagę tego miejsca.
Na części z około 200 kopcach grobów stały jeszcze krzyże, ale większość napisów namalowanych farbą stała się nieczytelna.
-Filmz cmentarza zamieszczony na FB. -
(Kriegsfriedhof des Ersten Weltkrieges)
Pokrzywnica - powiat ostrołęcki, gmina Goworowo, obręb Pokrzywnica
cytat: z opencaching.pl
…........... O tym cmentarzu jest wzmianka w liście. Ówczesny proboszcz ks. Dołęgowski pisał o tym w liście z 14 stycznia 1916 r., adresowanym do swego przyjaciela, ks. Mieczkowskiego w Wyszkowie. Oto fragment:
„ (...) Co tu się działo przed bitwą, w czasie i po bitwie przez 7 tygodni, to mógłby napisać tylko Sienkiewicz. Obecnie powoli wprowadza się porządek pod wpływem żandarmów. Bolesne to nad wyraz, ale tak jest. Naprawdę nie spodziewałem się, aby nasz naród tak zdziczał. Połowa parafii Goworowo spalona lub zrujnowana. Okopów, rowów, szczególnie bliżej plantu kolejowego – niemal w odległości stu kroków – głębokie rowy w różnych kierunkach porżnięte. (...) Ponieważ wojska niemieckie pędziły Moskali na wschód i to z pośpiechem, a miejsce trzytygodniowej walki było gęsto usłane trupami, których zaledwie część zdołały pochować specjalne oddziały niemieckie do grzebania trupów, na 26 cmentarzach w obrębie parafii Goworowo; reszta trupów w ilości kilkunastu tysięcy po 10 dniach zatruwania powietrza w okresie upałów była chowana w bratnich mogiłach przez miejscową ludność. Księża wikariusze podjęli tę akcję zwłaszcza na terenie: Cisku, Rembisze–Działów i Żabina. Wszystkie wsie położone wzdłuż kolei były doszczętnie spalone. Gdy weźmiemy pod uwagę, że wszelką żywność zarekwirowały wojska, domostwa popalone, a trupy psuły powietrze, nikogo nie powinno dziwić, że wybuchł tyfus plamisty, który w każdej rodzinie zbierał ofiary.” …..........
Stan obecny:
Powierzchnia cmentarza to ok. 2090m2. Teren mocno zarośnięty, tak ze trudno wejść głębiej. Zaniedbany, pełno śmieci.
Ilość i przynależność pochowanych nieznana. Czy zachowały się jakieś ślady grobów, trudno stwierdzić.
Cmentarz położony przy przy głównej drodze Ostrołęka - Goworowo.
Pokrzywnica/Rębisze – zapomniany cmentarz ulegający zatarciu się w terenie, gdzie spoczywają żołnierze Wielkiej Wojny, wielu z nich było Polakami.
Odległość od centrum Ostrołęki – 17 km.
________________________________________________________
Wspomnienia K. G. ze Stuttgartu - zbiory Volksbundu (tłum. Rowerem wokół Ostrołęki)
"
W środę było bardzo jasno. Skrzydła wiatraków śpiewały w napływającym ze wschodu wietrze.
Wcześnie rankiem byłem już w drodze na cmentarze wojenne w Rębiszach i Żabinie, leżącymi na północ od Goworowa.
Już na północnym krańcu małego miasteczka można zobaczyć po prawej stronie szosy do Ostrołęki gęste, wysokie brzozy otaczające czworobok cmentarza wojennego Rębiszach.
Niepokorne łodygi brzóz uginały się na wietrze.
Ich jasnozielone liście i szeregi białych pni cudownie łagodziły powagę tego miejsca.
Na części z około 200 kopcach grobów stały jeszcze krzyże, ale większość napisów namalowanych farbą stała się nieczytelna.
-Filmz cmentarza zamieszczony na FB. -
Subskrybuj:
Posty (Atom)







